• Wpisów:12
  • Średnio co: 160 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 14:46
  • Licznik odwiedzin:4 212 / 2087 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
rousse
 
iwantonedirection
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Julie

-Wyjeżdżamy za dwa tygodnie. Próbowałam przekonać ojca ale to na nic.- Żaliła się Caroline kiedy podążaliśmy w stronę szkolnego, boiska aby usiąść na widowni, popatrzeć na chłopaków, pogadać i tak dalej. Miała ze mną być tam przez bo godzinę bo potem miała szkołę muzyczną. Musiałam zaczekać za Zayna, ponieważ nie mam prawka i byłam od niego zupełnie zależna. Obiecałam sobie, że gdy tylko przyjdę do domu poszukam w necie jakiejś szkoły jazdy, bo inaczej chyba oszaleję.
- Będzie mi ciebie bardzo brakowało- oznajmiłam całkiem serio. Caroline była jedną z dziewczyn razem z Michelle z którą się za kumplowałam. Kiedy dochodziłyśmy w oddali na środku dostrzegłyśmy dwie bijące się postacie. Spojrzałyśmy na siebie zarówno zdziwione jak i zaciekawione. Przyśpieszyłyśmy kroku.
- Ej, czy to nie przypadkiem Liam i Bryan? - odezwała się po chwili. Wyostrzyłam wzrok. Rzeczywiście to byli oni. Co oni do cholery robili? Zaczęłam już biec w ich stronę. Kiedy znalazłam się przed nimi otaczało ich już "stado" chłopaków oddzielając ich.
- Zabije cię, kurwa! - Krzyczał do Liama Bryan próbując się wyrwać dwóm chłopakom z drużyny. Dopiero teraz zauważyłam że gdzieś z okolic brwi leciała mu krew. Spojrzałam na Liama temu leciała krew z nosa i chyba ust.Zrobiło mi się trochę słabo, zawsze niezbyt dobrze znosiłam widok krwi. Julie weź się w garść- powiedziałam sobie, po czym tak zrobiłam co wcale ni było łatwe. Boże, co oni ze sobą zrobili? Próbowałam dojść do głosu i dowiedzieć się co się stało ale to chyba nie było możliwe.
- Już jesteś trupem, jebany skurwysynie- wydarł się Liam próbując się wyrwać z objęć mojego brata i jeszcze innego chłopaka. Dopiero teraz spostrzegłam że usta mam otwarte o czy wychodzą mi z orbit. Na boisko wbiegł trener drużyny.
- To się z wami dzieje?! Nie będę tolerował takie zachowania! To nie jest przedszkole. Nie chce was widzieć na treningach dopóki nie załatwicie tego miedzy sobą! Jeszcze jeden taki wybryk a zostaniecie wywaleni! Rozumiecie!- Wydarł się na ich. W środku się w nim nieźle gotowało. Żyłka aż mu skakała. - A teraz wziąć mi ich z oczu i marsz do higienistki.
Chłopaki spojrzeli po sobie.
- Dzisiaj w szkole nie ma higienistki- odezwał się cicho jeden z chłopaków. Trener spojrzał po nas wszystkich jakby miał ochotę nas pozabijać. Szczerze nie dziwię mu się. Ja nawet nie wiedziałam o co chodzi. Jedyna informacja jaka do mnie docierała to, to że Liam i Bryan się pobili. Ale dlaczego ?!
- No to idźcie do szpitala! Jest przez drogę. Zresztą higienistka też by ich tam odesłała- warknął trener. Chłopaki tylko pokiwali głową. -Dzisiaj trening będzie odwołany. - dodał. Chłopaki zaczęli razem z trenerem się powoli rozchodzić. Po chwili na środku boiska znaliśmy się tylko ja, Caroline, Zayn i inny chłopak trzymający Liama, I dwóch innych chłopców trzymających Bryana.
- Puścimy was bo nie będę tak z wami szedł- oznajmił Zayn- ale jeśli znów zaczniecie się napierdalać to przysięgam, że...
- Mogę wiedzieć o co do cholery tutaj poszło? - Przerwałam Zaynowi. Wszyscy chyba czekali na ten moment aby się dowiedzieć o co im poszło.
- O nic warknął- Liam. Zrobiłam poker face, po czym spojrzałam wyczekująco na Bryana.
- Tak, o nic- stwierdził dając szczególny nacisk na słowo "nic" mierząc przy tym swojego brata.
- Dobra idziemy, chcę dzisiaj być jeszcze w domu, więc puścimy was- oświadczył mój brat po czym ich puścili ze swoich "objęć". Przez chwilę mierzyli się wzrokiem po czym obydwaj ruszyli w stronę szpitala. Zostawiając nas w tyle.


Zayn

Czas się wlekł niemiłosiernie powoli, gorzej niż na matmie. A ja nienawidzę matematyki! Siedzieliśmy w milczeniu na poczekalnia. Cisza była dobijająca. Tylko Julie jak głupia próbowała się dowiedzieć o co poszło. Na próżno. Ich odpowiedzi były takie same "o nic", "nieważne". W końcu odpuściła, widziałam, że się martwi. Bardzo. Nie lubiłem kiedy się martwiła. Podobno moja siostrzyczka zaczęła chodzić z Bryanem, ale co to za związek skoro ma przed nią tajemnice. Dowiem się o co poszło! W końcu drzwi gabinetu się otwarły wyszła dziewczyna o kulach a raczej anioł. Patrzałam na nią, była taka piękna.
- Zayn, uważaj bo ci mucha wleci!- zwróciła się do mnie Julie z przekąsem. Uświadomiła mi, że mam otwartą buzie. Zamknąłem ją chłopaki weszli do gabinetu. A prześliczna dziewczyna usiadła naprzeciwko mnie. Miała prawą nogę w gipsie.
Hmmm… jakby tu do niej zagadać? Zwykle nie miałem problemu aby wymyślić jedno głupie zdanie od którego potoczyła by się rozmowa, ale teraz mój mózg się wyłączył i jedyne co akceptował to był jej obraz.
- Zayn, która godzina? – z otępienia ocucił mnie głos Julie. Nie przytomnie pomacałem kieszenie swoich spodni, na daremno ponieważ nic w nich nie znalazłem. Telefon najwyraźniej zostawiłem w szkolnej szafce.
- Nie zabrałem telefonu z szafki- oznajmiłem siostrze, a ta tylko przewróciła oczami. A co ja do cholery mogę?! Nie jestem Bogiem!
- Przepraszam, wiesz może która godzina?- zapytała dziewczyny siedzącej na przeciwko mnie, pięknej dziewczyny. Ta spojrzała na wyświetlać swojego smartfona Apple i z serdecznym uśmiechem powiedziała:
- 11:43.
- Dziękuje, tak w ogóle jestem Julie a to mój brat Zayn.- kiedy przedstawiła mnie jej moje oczy wychodziły z orbit ale po chwili się zreflektowałem i posłałem jej mój najlepszy uśmiech.
- Miło mi, jestem Susannah.- powiedziała uśmiechając się.


Julie

Susannah to naprawdę fajna dziewczyna, szkoda tylko, że chodzi do innej szkoły co prawda też w Londynie, ale do szkoły prywatnej. Mama na początku chciała nas zapisać też do tamtej szkoły ale po narzekaniach Zayna zgodziła się zapisać nas do szkoły publicznej. Wracałem właśnie z moim bratem do domu. Szczerze miałam już dosyć tego piekielnego dnia. Jedyne czego teraz chciałam to żeby się wreszcie skończył. Musiałam napisać referat z francuskiego na na 15 stron. Nie wiem dlaczego za niego nie wzięłam się od razu. Zawsze byłam wzorową uczennicą zresztą często na mnie przez to mówiono "kujonka". Ale wcale nią nie byłam jedyne co w domu robiłam to odrabiałem systematycznie zadania i od czasu do czasu się uczyłam. Wątpię, żebym naprawdę zaliczała się do kujonów. Jedyne dlaczego miałam dobre oceny to dlatego, że w przeciwieństwie do innych uważałam na lekcji i wszystko zapamiętywałam. Chciałam uciec to tamtych czasów kiedy niczym się nie martwiłam. No, prawie. Martwi mnie ta bójka Bryana i Liama. Nie lubię jak ktoś z moich bliskich się kłóci. Mam nadzieję, ze to si szybko wyjaśni, pogodzą się i będzie jak dawnej.
- Kurwa!- Mruknął pod nosem Zayn. Spojrzałam na niego poirytowana.
- Co znowu?- zapytałam.
- Nie wziąłem jej numeru.- oświadczył jakby nie miał innych zmartwień, na przykład jak zamierza zaliczyć matematykę. Przewróciłam oczami.
- Tak mi przykro.- Rzuciłam mu sarkastycznie.


________________________________
Powracam...
Wiem, wiem bardzooooo długo mnie nie było! Nie potrafię znaleźć wolnej chwili a po za tym brak weny :c Rozdział wyszedł niezbyt zadowalający ale cóż chciałam w końcu coś dodać.
Dziękuje wszystkim osobą które piszą do mnie wszystkim osobą które piszą do mnie wiadomości dzięki wam wiem że mam po co tu pisać... :3
xoxo


  • awatar One Direction Polska ♥: Baaardzo fajny tylko szkoda, że tak długo musieliśmy czekać :c Dodaj następny szybciej ;) Proseee...<3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Julie

-Hey, I just met you, and this is crazy,...- po raz kolejny rozległ się dźwięk mojego telefonu i po raz kolejny nacisnęłam "odrzuć". Nie miałam serca z nim rozmawiać. Nie wiem dlaczego po prostu musiałam sobie to jeszcze wszystko poukładać albo po prostu nie wiedziałabym co powiedzieć. Teraz przyszedł SMS. Otworzyłam i przeczytałam wiadomość "Julie, co się z tb dzieję? Do zobaczenia w sql ;**" Zrobiłam pewnie minę męczennicy palonej na stosie bo SMS był od nikogo innego jak od Bryana. Chodzi oto że nie wiem co znaczył ten pocałunek na plaży, nie wiem nawet co do niego czuję. Nie wiem co on teraz myśli, może, że jesteśmy parą.


Bryan

O co jej chodzi? Dzwoniłem do niej z milion razy i ani razu nie odebrała! Co się z nią dzieje? Może dla niej to nic nie znaczyło. Kocham ją jak jeszcze nikogo. Trudno pogadam z nią w szkole. Mam nadzieję, że wszystko się wyjaśni. Zatrzymałem się przed czerwonym światłem, wyciągnąłem telefon z kieszeni i sprawdziłem wyświetlacz. Nic, zero wiadomości. Zastanowiłem się czy zadzwonić, ale pewnie i tak nie odbierze.
- Idziesz czy nie?!- Dobiegł mnie głos brata, oderwałem wzrok od telefonu. Liam był właśnie na środku drogi, pędem go dogoniłem.
- Mogę cie o coś zapytać? - zwróciłem się do niego kiedy znaleźliśmy się już na chodniku.
- No jasne wal śmiało- zachęcił mnie- tylko nie zdradzaj mi swoich sekretów braciszku bo i tak nie zatrzymam ich dla siebie, wiesz jak coś to kup sobie pamiętnik.- uśmiechnął się, jeśli sądził że to zabawne to był w błędzie. Spojrzałem na niego niepewnie.
- Chodzi o Julie. Co o niej myślisz... no wiesz jako o dziewczynie.- spojrzałem na niego miał zamyślony wyraz twarzy.
- Wiesz Julie jest ładna, wygadana i wygląda na mądrą, ale sądzę, że powinienem być z Sage. Jestem z nią od zawsze nie wiem jak by to było bez niej. - oświadczył. Zamurowało mnie. O co mu teraz chodziło? Postanowiłem wziąć go na żarty.
- Ej, stary zostaw jakieś dziewczyny dla mnie- uśmiechnąłem się i posłałem mu sójkę w ramie. Miał zdziwiony wyraz twarzy.
- Wiesz co raczej do siebie nie pasujecie.- Niby powiedział od niechcenia ale z ogromnym naciskiem. O co mu chodziło?! Postanowiłem nie drążyć tego tematu i tak jak zawsze zrobię po swojemu.

Julie

Weszłam do szkoły modląc się w duchu aby nie napotkać Bryana. Było to kompletnie bez sensu bo za chwilę mieliśmy wspólnie historię, na dodatek siedziałam obok niego. Ruszyłam szybkim krokiem w stronę mojej szafki.
Mam szafkę od zaledwie paru dni a już taki bałagan , że nie potrafię znaleźć książki od biologi. Mama zawsze mnie nazywała bałaganiarą a ja zaprzeczałam, ze u nastolatków jest to normalne. Otóż okazuje się, że chyba nie w takim stopniu. Skupiona dalej poszukiwałam rzeczy.
- BUUUUU.!- Ryknął ktoś nade maną, tak się wystraszyłam, że uderzyłam głową o górną cześć szafki. Wydobyłam głowę na zewnątrz gotowa nawrzeszczeć na kogoś o tak małym mózgu, że od rana robi takie głupie żarty.
- Pojebało cie do końca, bóg cie opuścił?!- Spojrzałam na Michelle, robiła taka minkę niewinnego aniołka. - Nie rób tej miny bo nic ci nie pomoże- oświadczyłam surowo chociaż sama wiedziałam że to nie prawda, nawet ślepego by nią udobruchała.
- Przepraszam, ale chciałam ci powiedzieć, że mamy teraz trening i masz iść się przebrać- oznajmiła.
- Twoje grzechy właśnie zostały przebaczone - powiedziałam uradowana. Na całe szczęście nie będę musiała się widzieć z Bryanem. Zrobiła kolejny słodki uśmieszek. Uff... wrzuciłam szybko torbę to szafki zabierając tylko strój i buty.
- Idziesz ze mną ?! - zapytałam zamykając szafkę.
-Nom, pewnie.- powiedziała biorąc mnie pod rękę tak jak chodzą najlepsze przyjaciółki. No cóż być może jeszcze nimi zostaniemy, kto wie.
-Wiesz, co Harry zaprosił mnie na kręgle w sobotę! Rozumiesz! - Mówiąc to prawie piszczała.
- To świe...- przerwałam w połowie zdania, bo na końcu korytarza spostrzegłam Bryana.FUCK! Nie byłam gotowa na rozmowę nie teraz!- Michelle chodź pójdziemy na około co? muszę coś sprawdzić. No chodź.- poprosiłam ją szybko się odwracając.
- No dobra ale co? - Zapytała dotrzymując mi szybkiego kroku.
- Potem ci powiem. - oświadczyłam idą przed siebie jak tylko najszybciej mogłam.

Po treningu kiedy jeszcze nie zdążyłam się przebrać poszłam z dziewczynami do szkolnego sklepiku aby kupić sobie wodę, bo moja po takim wysiłku mi nie starczyła. Wredna blodni miała chyba dzisiaj zły dzień. Uhh... naprawę nienawidzę Sage. Poczułam delikatny dotyk na moim ramieniu odwróciłam i zamarłam... to był Bryan. Serce chyba chciało mi eksplodować w piersi, waliło jak szalone.
-Możemy pogadać? - zapytał mnie uśmiechając się delikatnie.
- Ale przepadnie mi kolejka. - powiedziałam szukając jakieś deski ratunku. Spojrzał na mnie błagalnie.
- Dziewczyny kupicie jej to to chce bo musimy pogadać?- zwrócił się do dziewczyn, a ja zaklęłam w duch. A niech go!
- No, pewnie- od razu zgodziła się Michelle. Miałam ochotę ją udusić.
- Wodę niegazowaną- burknęłam do niej i ruszyłam za Bryanem. Stanęliśmy kawałek od dziewczyn aby nas zbytnio nie słyszały. Nie mogłam spojrzeć mu w oczy.
- Julie, dlaczego mnie unikasz?- zapytał.
- Ja, wcale cię nie unikam- szybko zaprzeczyłam.
- A telefony ?A SMS-Y?W niedzielę byłem u ciebie ale Zayn powiedział, że cie nie ma w domu. A Dzisiaj w szkolę? Kiedy tylko mnie zobaczyłaś, zwiałaś? Co się z tobą dzieję?- zapytał unosząc mój podbródek tak aby nasze oczy się stykały.
- To nie takie proste- wybełkotałam.
- Co nie jest proste? Julie wszystko jest proste! Kocham Cię! Rozumiesz? Kocham! Wiem, że ty też coś do mnie czujesz.- powiedział podtrzymując mój podbródek i patrząc mi intensywnie w oczy- Chcę być z tobą cały czas.
- Ale... ale ja nie wiem co do ciebie czuję!- powiedziałam cicho.Nie czekał ani chwili dłużej pocałował mnie jak gdyby nigdy nic. Wtedy dopiero poczułam to co na plaży. Poczułam, że naprawdę go kocham. Kocham jak nikogo innego na całym świecie. Całował długo i namiętnie aż wokoło nas rozległy się gwizdy. Nagle się ode mnie oderwał.
- Sorry, stary, że przeszkadzam ale mamy zaraz trening.- zwrócił się do Bryana chłopak jak się nie mylę imieniem Sam.
- Dobra, zaraz idę- odpowiedział mu, a ten zniknął w mgnieniu oka.
- I co już wiesz co czujesz do mnie? - zapytał posyłając mi łobuzerski uśmiech.
- Hmmm... chyba cię kocham. - oświadczyłam zakładając mu ręce na szyję.
- I nie będziesz mnie więcej unikać? - zapytał śmiejąc się. Udałam, że się ciężko zastanawiam.
- Chyba nie. - zaśmiałam się w głos.
- No to ja spadam śliczna- powiedział po czym pocałował mnie szybko i oddalił się uśmiechając.
Od razu podbiegły do mnie dziewczyny.
- To wy jesteście razem?!- Zapytała zaszokowana Alice.
- Na to wygląda- oznajmiłam i uśmiechnęłam się.


Bryan

Wkroczyłem na boisko, szczęśliwy jak nigdy. Nareszcie jestem z kimś kogo kocham. Jestem z Julie. Ujrzałem na środku boiska Liama, ruszyłem nabuzowany dobrą energią w jego stronę. Kiedy podszedłem miał minę jakby ktoś umarł.
- Coś się stało? - zapytałem go zaciekawiony.
- Gówno cię to obchodzi gówniarzu- warknął.
- O co Ci wogule chodzi?! - burknąłem.
- O to, że lizałeś się z Julie! Już wiesz o co!?
- I to w tym złego? Mam pytać cię o pozwolenie?- wycedziłem mu z pogardą w twarz. Co za debil. Gówno go to obchodzi co ja robię, z kim i gdzie. Ja się w jego życie nie wtrącam. Mógł by ze mnie brać przykład. Miałem nieopartą chęć mu przywalić. Właśnie dlatego gramy w football, aby gdzieś indziej rozładować energie a nie na sobie. Miałem ochotę to zmienić.
- Kocham ją rozumiesz, kocham Julie. Zerwałem dzisiaj z Sage bo ją kocham. A ty robisz takie rzeczy. Nie pasujesz do niej i nigdy tego nie zmienisz. Zawsze byłeś w moim cieniu i wątpię, że to się zmieni- oświadczył jakby był tego pewien na bank. On ją kocha? Julie jest moja i tylko moja. Co on sobie kurwa wyobraża? Nie wytrzymałem i uderzyłem go z całej siły w twarz, po sekundzie z jego nosa zaczęła lać się strumieniem krew.

________________________________
Ufff... po długiej nieobecności POWRACAM i dodaje taki rozdział. Nie jest może najlepszy ale ostatnio dużo czytam książek typy jakieś romansny pomieszane z fantasty a potem mam w głowie jeden wieli mętlik i 1000 pomysłów na jakiś romantyczny rozdział. Dlaczego długo mnie nie było? Wyjaśniam szkoła a do tego muszę przyznać że fb jest naprawdę jak małe dziecko ciągle trzeba go "pilnować". Chcę przy okazji podziękować każdemu kto czyta te moje "wypociny".

Pomyślałam że skoro coś tam piszę i kilka osób mnie czyta to może chcielibyście mnie lepiej poznać. Więc każdy kto by chciał nie naciśnie pod rozdziałem "Lubie to" a z pewnością w kilku punktach ujmę moją osobę i może dodam zdjęcie ^^
Do tego dam wam mojego aska bo jestem na nim niemal codziennie a na pingerze już nie :
http://ask.fm/Jula2572

Zapraszam do komentowania xoxo
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
213
Julie

Rozejrzałam się dookoła. Ludzie ruszali się w rytm muzyki wygrywanej przez DJ-a, popijali piwo lub drinki przygotowywane przez Vanesse, dziewczynę z ostatniej klasy której ojciec ma sieć ekskluzywnych barów. Przed przyjazdem rodziców będziemy musieli uzupełnić barek.
- Julie, tutaj! - usłyszałam męski głos gdzieś za mną. Obróciłam się i zaczęłam rozglądać.Dopiero po chwili spostrzegłam Liama machającego do mnie z drugiego końca salonu. Ruszyłam w jego stronę.
- Cześć, świetna impreza - powiedział uśmiechając się gdy tylko podeszłam. Odwzajemniłam uśmiech.
- Tak naprawdę to impreza Zayna -oznajmiłam.
- Chciałabym ci przedstawić mojego najlepszego kumpla Nialla- wskazał na blondyna o niebieskich oczach który się do mnie uśmiechał z pełną buzią chipsów - a to jego dziewczyna Natalie - wskazał na śliczną blondynkę która miała minę jakby przejechał ją tramwaj i mierzyła mnie wzrokiem.- a to nasza wszystkim znana Julie - zwrócił się do dwójki.
- Miło was poznać - oświadczyłam uśmiechając się promienie.
- Bez wzajemności. -odparła cierpko blondynka.
- Natalie ! -warknął do niej Liam.
- No,co ?! Ta blond zdzira złamała Sage nos! To twoja dziewczyna więc powinieneś być po jej stronie a nie jakieś nowej.- nakrzyczała na Liama.
- Nie jestem po niczyjej stronie, Natalie. Po prostu wiem, że Julie nie zrobiła tego celowo a Sage jest uprzedzona, i tyle ! - odpowiedział spokojnym tonem Liam.
- Akurat!- burknęła. Zaczęłam sie rozglądać za jakąś deską ratunku. Nic żadnej znajomej twarzy.
- Okey, muszę do kibelka zostawiam was samych. - oznajmiłam. - Miło cię było poznać - zwróciłam się do blondyna posyłając mu uśmiech. Ruszyłam przez siebie jak najszybciej.

Michelle
21:45

- Spoko, one tak już mają - oświadczyłam.
- Mam tego dosyć, jak tak dalej będzie to chyba zrezygnuje z drużyny- oznajmiła Julie łamiącym się głosem.
- Nie możesz- natychmiast zaprotestowałam. Julie już otworzyła usta aby dalej nawijać, ale przerwał jej głos DJ-a.
- A teraz zrobimy sobie karaoke- powiedział.- Zapraszam dwóch śmiałków na środek.- odczekał chwile ale nikt się nie ruszył.- No dobrze, zapraszam tamtego chłopaka w zielonej koszulce- wskazał na jednego z chłopaków o kręconych włosach. Ten się uśmiechnął i po chwili był już na środku.- I tą śliczną dziewczynę w szarym sweterku i kolorowej spódniczce !- wskazał w moją stronę, serce zaczęło mi mocniej walić, a nogi uginać się pod mną. - No dalej nie wstydź się! - posłał mi zachęcający uśmiech, a ja się zarumieniłam.
- No dalej, idź! - Julie delikatnie mnie pchnęła, nogi dalej mi się trzęsły jak galareta. Nie mogłam się ruszyć z miejsca, nogi nie chciały się ruszyć, serce chciało śpiewać, a mój głupiutki mózg bał się panicznie sceny. Rewelacja! No dalej Michelle nie bądź tchórzem dasz radę, pomyślałam sobie. Zaczęłam, powoli podążać w stronę chłopaka o kręconych włosach, uśmiechał się zachęcająco.
-Waszą piosenką będzie "This is love" - oświadczył DJ z wielkim bananem na twarzy. Zaczęły lecieć pierwsze nuty piosenki i po chwili usłyszałam najcudowniejszy głos na świecie. Całkowicie się w nim zatopiłam. Był najwspanialszą melodią jaką można sobie wyobrazić, nic nie było mu w stanie dorównać. Kiedy nagle ucichł zorientowałam się, ze teraz moja kolej. Szybko wybełkotałam swoją kwestie, jeśli tak to mogę nazwać. I dalej wpatrywałam się w chłopaka oczarowana. Kiedy skończyliśmy rozbrzmiewały się brawa, ale ja nie zwracałam na to uwagi , wpatrywałam się w chłopaka, uśmiechnął się do mnie czarująco i delikatnie chwycił mnie za rękę po czym pociągnął na zewnątrz.
- Masz świetny głos, Michelle - oznajmił Harry, mój Harry. No tak jakby mój. Kochałam się w nim od przedszkola,ale on nigdy nie zwracał na mnie większej uwagi.Zawsze miał tuziny dziewczyn. Ślicznych dziewczyn. A teraz wypowiedział moje imię ! Myślałam, że zemdleje ze szczęścia.
-I kto to mówi. - wybełkotałam zawstydzona, tym komplementem.
- Mówię prawdę jesteś naprawdę niesamowita.

Julie
220

Z kieliszkiem w ręku chodziłam po domu i rozglądałam się jak ludzie się bawią. Imprezę będzie można zaliczyć do udanych. Szukałam Michelle ale nigdzie jej nie było kiedy tylko skończyła śpiewać zniknęła gdzieś z tym chłopakiem z którym śpiewała. Trzeba przyznać ,że oboje mieli niesamowite głosy.
- Sorry macie gdzieś może marchewki, co? -zapytał mnie jakiś uśmiechnięty chłopak w bluzce w paski i szelkach. Trzeba przyznać, że miał niezłą stylówę.
- A patrzałeś w lodówce ? -zapytałam odwzajemniając uśmiech. Wydawał się naprawdę miły.
- W lodówce raczej już nic nie macie- oświadczył.
- Nic ?
- Nic.- potwierdził.- To jak będzie z tymi marchewkami, złotko? -zapytał.- tak w ogóle jestem Louis.- oświadczył wyciągając rękę na powitanie uścisnęłam ja.
-Julie.- przedstawiła się. Znałam go może od zaledwie minuty a już go polubiłam.- Co do tych marchewek to pójdę zamówić.
- O super, dzięki to zaczekam.- oświadczył uśmiechając się, odwróciłam się i ruszyłam w stronę mojego pokoju, po telefon.Kiedy w końcu przepchałam się przez gości i dotarłam do drzwi mojego pokoju delikatnie nacisnęłam klamkę i weszłam do środka. Doznałam szoku. Chyba tak to mogę ująć. W moim pokoju na łóżku leżała Sage z jakimś chłopakiem. Oczy wychodziły mi z orbit. Po pierwsze Sage nie była zaproszona na imprezę. Po drugie co ona robi w moim pokoju z tym chłopakiem. A po trzecie do cholery ona ma chłopaka.
- Co ty tutaj do cholery robisz? - warknęłam do niej nadal zaszokowana. Uśmiechnęła się drwiąco i pocałowała chłopaka.
- Co tu robisz ?! - krzyknęłam.
- A jak sądzisz pusta idiotko? Wiedziałam że masz małe IQ i że jesteś ślepa też, ale chyba nie do tego stopnia. - rzuciła cierpko w moja stronę. Podniosła się z łóżka i chwyciła w ręce coś co leżało na komodzie. Podeszła do mnie i pomachała mi mi tym przed nosem. Mój pamiętnik! Ona trzymała mój pamiętnik! Wszystkie moje tajemnice, zwierzenia, przemyślenia były w niej zasięgu. Chciałam jej go wyrwać ale schowała go za siebie.
- Czego ty chcesz ?! - krzyknęłam z tej złości byłam bliska płaczu. Uśmiechnęła się bezczelnie.
- A jak myślisz suko? Zniszczę cie zanim zdążysz się obejrzeć.- warknęła mi w twarz. Nie wytrzymałam łzy wściekłości poleciały po moich policzkach strumieniem.
- nie zasługujesz na Liama! - warknęłam.
- Wiem, napisałaś to w swoim pamiętniczku i jaka jestem wredna. Ale to nic, znam każdy szczegół twojego życia i jak się z tym czujesz? Zniszczę cię !- uśmiechnęła się jakby wygrała na loterii.Nie wytrzymałam wybiegłam z pokoju wyrywając jej pamiętnik. Przepchałam się przez gości biegnąc w stronę drzwi, łzy nadal spływały mi po policzkach. Wybiegłam z domu i na kogoś wpadłam. Zanim zdążyłam upaść złapał mnie w swoje mocne ramiona. Spojrzałam w jego oczy. Były czekoladowe. Bryan. Spojrzał na mnie z troską po czym otarł mi łzy.
- Julie, co się stało ? -zapytał mnie. Pokręciłam przecząco głową. Wziął moją twarz w dłonie i spojrzał mi prosto w oczy.
- Mnie, możesz powiedzieć.- Oświadczył opiekuńczym tonem. Znów pokręciłam przecząco głową.
- Chcesz się przejść?- zapytał. Tym razem pokiwałam głową. Ruszyliśmy rozkoszując się ciszą. Dlaczego aż tak zareagowałam? Przecież to tylko Sage. Ale ona znała wszystkie moje tajemnice! Wie dlaczego się tu przeprowadziliśmy, zna już wszystkich moich byłych chłopaków i do kogo co czuję. Kiedy o tym pomyślałam zarumieniłam się dobrze, że było ciemno i Bryan nie mógł niczego zobaczyć. Szliśmy tak jeszcze klika minut aż zawędrowaliśmy za plażę. Usiedliśmy na pisku i zaczęliśmy wpatrywać się w niebo. Noc była bezchmurna więc idealnie było widać piękne jasne gwiazdy ogromne księżyc który był w pełni i świecił jakby jaśniej niż zazwyczaj. Przeszedł mnie dreszcz zimna.
- Zmarzłaś- stwierdził Bryan z troską w głosie. Zdjął swoją kurtkę po czym przybliżył się, aby zarzucić mi ją delikatnie na ramiona. Spojrzałam na niego, nasze twarze znajdowały się tak blisko siebie. Jego oczy napotkały moje. Były takie piękne. Nasze twarze zaczęły się zbliżać. Po paru sekundach które jakby mi się zdawało trwały wieczność, złożył soczysty ale delikatny pocałunek na moich wargach. W tym momencie, nic nie widziałam, ani gwiazd, ani przepięknego księżyca. Jedyne co było dla mnie ważne do Bryan.

______________________
Wiem, wiem dosyć długo mnie tu nie było. Już wyjaśniam. Nauka. Pochłania dużo czasu, nie mam na nic czasu a co dopiero na pisanie. Postaram się dodawać każdy rozdział jak najprędzej.
Chciałam też podziękować wszystkim osobą które komentują moje opowiadanie. Wasze słowa bardzo dużo dla mnie znaczą. DZIĘKUJE, KOCHAM WAS Z CAŁEGO SERDUSZKA
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
228
Julie

- Chyba już pójdę – powiedziałam, gdy tylko podjechaliśmy pod mój dom samochodem Bryana. Chłopak spojrzał mi w oczy, ale szybko odwróciłam wzrok w stronę szyby i nacisnęłam delikatnie klamkę.
- To do jutra –powiedział, po czym wysiadłam i ruszyłam w stronę domu. Usłyszałam za sobą odgłos zapalanego silnika, ale po chwili, gdy się odwróciłam już nikogo nie było.
Kiedy weszłam do salonu tata pisał coś na swoim laptopie a mama czytała książkę.
- Cześć – przywitałam się z nimi, po czym ruszyłam w stronę schodów.
- Witaj skarbie, myślałam, że przedstawisz nam swojego przyjaciela – powiedziała mama. O nie, tylko nie to! Spojrzałam na zegarek wskazywał 22.13.
- Mamo nie sądzisz, że jest trochę za późno na poznawanie moich przyjaciół? -Zapytałam – wiesz gdzie jest, Zayn? Muszę z nim pogadać.
- Zayn jest u siebie w pokoju. – Rzekła, po czym szybko ruszyłam w stronę schodów, bo wiedziałam, że jeżeli szybko stąd nie ucieknę zaraz zacznie mnie mama wypytywać o Bryana.- Obym zapomniała – stanęłam jak wryta, oby tylko nie to! – Jutro z twoim ojcem mamy samolot, o 14, więc pewnie nie będziemy się jutro widzieć, bo rano mamy klika spraw do załatwienia, zostawię wam w kuchni na blacie naszą kartę kredytową, zgoda?
- Jasne mamo. – Powiedziałam i odetchnęłam z ulgą, po czym zaczęłam się wspinać do schodach.
Kiedy weszłam do pokoju Zayna grał na konsoli.
- Puka się! –Oznajmił nie odrywając oczu od ekranu.
- Ty wszyłeś do mojego pokoju dzisiaj bez pozwolenia, na jedno wychodzi- oznajmiałam- Zgadzam się. – Dodałam. Na moje słowa odłożył konsole i popatrzył na mnie zaszokowany.
- Na serio? – Upewnił się.
- Tak, ale… -nie pozwolił mi dokończyć bo podbiegł do mnie uradowany i chciał mnie przytulić, kiedy doszedł do mnie ohydny zapach. Jedną rękę zatkałam nos a drugą odsunęłam Zayna. Spojrzał na mnie pytająco.
- Zayn śmierdzisz – oznajmiłam – po za tym nie zgadzam się za darmo, wisisz mi przysługę.
- No tak, nic za darmo.- Przewrócił oczami- Wiec, jaka to przysługa? A co do mojego zapachu biegałem.
- Jeszcze nie wiem, ale cos wymyśle po za tym, ty za wszystko odpowiadasz. Dosłownie.- Oświadczyłam – Idź się umyj.
- Okay. I jak było u Bryana? –Zapytał posyłając mi znaczący uśmieszek. Przewróciłam oczami.
- Normalnie. I jeszcze jedno masz nie zapraszać Sage, jasne? – Rzekłam.
-A, kim ona jest? –Zapytał, ale kiedy chciałam mu odpowiedzieć nie dał mi dojść do słowa- Zaraz to nie ta dziewczyna, której złamałaś nos?
- Tak, nie celowo, ale w sumie jej się należało – oświadczyłam.
- Biedna dziewczyna – powiedział udając współczujący ton, – ale ty tu rządzisz.


4 Listopada
02: 58
Bryan

Leże w łóżku i nie mogę zasnąć. Moje myśli ciągle zaprząta Julie. Jest taka śliczna. Mało brakowało abym ją pocałował. Ależ jestem głupi! Do takiej sytuacji nie powinno dojść! Później przez to atmosfera była taka… niezręczna. Gdyby doszło do pocałunku na pewno bym nie żałował, bo do Julie czuję coś, czego nie czułem jeszcze do żadnej dziewczyny. Nie potrafię tego nawet opisać, to tak jakby w gorące lato padał śnieg. Jest dziwnie, ale szczęśliwie. Żałuje tylko, że próbowałem. Ona widzi chyba tylko we mnie tylko kumpla, który pomaga jej w fizyce, nic więcej.



7: 45
Julie

Wyjechaliśmy z Zaynem dziś do szkoły białym Range roverem. Kiedy wstałam rodziców już nie było w domu. Zayn postanowił rozpocząć imprezę o 19. Dziś Trenerka Rose ma powiedzieć, kogo wybrała do drużyny. Tak bym chciała to być ja.
- Zatrzymaj się! – Zawołałam do Zayna, na co mocno zahamował. Spojrzał na mnie pytająco. Otworzyłam okno.
- Cześć Michelle – zawołałam do dziewczyny, która podążała szybkim krokiem w stronę szkoły. Rozejrzała się dookoła, a kiedy w końcu mnie ujrzała uśmiechnęła się do mnie i pomachała.
-Cześć – odpowiedziała, a po jej słowach rozległ się za nami dźwięk klaksonu, Zayn spojrzał na mnie zdenerwowany.
- Nie możemy tak tu stać – syknął w moją stronę. Przewróciłam oczami.
- Wskakuj, szybko – zawołałam do Michelle. Nie trzeba było jej dwa razy powtarzać nim się obejrzałam już siedziała na siedzeniu z tyłu.
- Dziękuje – powiedziała, gdy ruszyliśmy w stronę szkoły.
- Nie ma, za co – odpowiedziałam. Nie wiem, czemu ale lubiłam Michelle. W sumie jej prawie nie znałam, ale była jedyną dziewczyną poza Caroline, z którą w tej szkole gadałam.- Też nie masz prawka?
- Nie i nie chce robić. Uważam, że przemieszczanie się autem jest bardzo szkodliwe dla środowiska. Nie potrzebnie zanieczyścimy powietrze. Lepiej jedź rowerem ewentualnie można postawić na transport publiczny. W autobusie zmieści się więcej osób niż w samochodzie a spalin będzie praktycznie tyle samo. Ale dziś niestety mi uciekł, i gdyby nie wy bez wątpienia bym się spóźniła. – Oświadczyła. Moje oczy i Zayna pewnie przypominały spodki. Nigdy szczególnie się nie interesowaliśmy środowiskiem. I dziwnie to było słyszeć z ust Michelle, która z pozoru była słodką i pustą laleczką. Chyba nigdy bym nie pomyślała, że obchodzi ją coś takiego jak środowisko.
- Przepraszam pewnie zanudziłam was na śmierć – powiedziała, po czym się cicho zaśmiała.
- Nie, nie to bardzo ciekawe. – Skłamałam.
- Może chcesz wpaść do nas na imprezę – zaproponował, Zayn.
- Cała szkoła jest zaproszona, prawda? Miałam wpaść, ale dziękuje, że zapraszasz mnie osobiście – oświadczyła, po czym się uśmiechnęła.
- Całą szkołę, poza Sage – sprostował mój brat. Spojrzałam na niego wściekła.
- Spoko, też za nią nie przepadam. – Rzekła obojętnym tonem.
- Wiesz nos złamałam jej niechcący, przepraszam i przepraszam, a ona…
- Zatrzymaj się! – Przerwała mi. Zayn zahamował tak, że gdyby nie pasy to bym wyleciała przez szybę.
-Co? –Zapytał oszołomiony.
- Kicia ugrzęzła na drzewie musimy jej pomóc. – Oznajmiła wskazując na drzewo w parku, na którym siedział rudy kot.
- Daj spokój da sobie rade, nie spóźnimy się do szkoły przez jakiegoś durnego zawszonego futrzaka – rzekł Zayn, kiedy ruszył. Spojrzałam na Michelle w jej oczach zaczęły się zbierać łzy a usta drgać. Zrobiło mi się jej trochę żal, musiało jej bardzo zależeć.
- Ochh… już dobrze niech ci będzie, ale nie płacz – w końcu zgodził się Zayn, parkując na parkingu nieopodal parku. Widocznie musiał zobaczyć jej minę w lusterku.
Uśmiechnęła się od ucha do ucha.
- Dziękuję. –Powiedziała cicho uradowana.



7: 58
Michelle

- Trzeba będzie wejść na drzewo- stwierdziła Julie, kiedy podeszliśmy do drzewa, na którym siedziała malutka kicia. Zamruczała cicho. Spojrzałam błagająco na Zayna.
- O nie! Nie ma mowy! Nie będę się bawił w tarzana. – Zaprotestował od razu. Spojrzałam na Julie. Ta pokręciła głową.
- Nie ma mowy za bardzo kocham swoje buty. – Oświadczyła, po czym się jej przyglądnęłam uważnie. Rzeczywiście wyglądała inaczej niż przez ostatnie dwa dni. Na nogach zamiast trampek miała prześliczne brązowe botki na obcasie. Sukienkę do połowy uda w kwiatki, kurteczkę jeansową i listonoszkę w kolorze butów. Wyglądała oszołamiająco.
- Z chęcią bym weszła, ale wczoraj pomalowałam paznokcie! – Rzekłam a w oczach zaczęły mi się zbierać łzy. Nikt kie chce pomóc kici! Julie jeszcze rozumiem z takimi butami nie skacze się po drzewach. Ale Zayn? Spojrzałam na niego błagająco.
- Och… zgoda, ale wisisz mi przysługę – oznajmił. Uśmiechnęłam się do niego Zaczął się wspinać po pięciu minutach dotarł do kici. Chyba. Widok przysłaniały mi liście.
- Tylko jej nie upuść, Zayn – ostrzegłam. Chwilę po moich słowach rozległ się okropny syk. Oszołomiona spojrzałam w górę. Ale nic nie ujrzałam. Syk rozległ się znowu tyle, że przede mną. Ujrzałam kicie cała nastroszoną. Uciekała jak oparzona.
Kiedy Zayn zszedł z drzewa spojrzałam na niego z wyrzutem.
- Co zrobiłeś kici? –Zapytałam.
- Nic. Kiedy mnie zobaczyła zeskoczyła z drzewa i mnie podrapała – pokazał zadrwioną dłoń, na co się zmarszczyłam- obiecuje, że jak dorwę tego sierściucha to przerobie go na kotlety.
- Jadacie koty? – Spojrzałam na niego zaszokowana, a oczy wychodziły mi z orbit.
- Pewnie, że nie. Zayn ma dziwne poczucie humoru. A teraz chodźmy, bo już i tak jesteśmy spóźnieni. – Oświadczyła Julie. Po czym ruszyliśmy w stronę samochodu.


8:14
Julie

Wpadłam do klasy 116, w której właśnie odbywała się historia jakieś 15 minut spóźniona.
Pan Martinez spojrzał na mnie.
- Przepraszam. – Wybąkałam zdyszana, przeciskając się na swoje miejsce obok Bryana.
- Ostrzegam cię jeszcze jedno spóźnienie, moja damo i zostaniesz po lekcjach. Możesz podać przyczynę twojego spóźnienia? – Rzekł. Wszystkie oczy w klasie mnie obserwowały. No cóż chyba nie miałam wyboru.
- Ratowaliśmy kicie w parku – odparowałam bez zastanowienia. Nauczyciel patrzył na mnie pytająco, chciałam mu już odpowiedzieć, że to długa historia i nie warto jej opowiadać, ale zamiast tego rozległ się dźwięk radioli.
- Przepraszam, że przeszkadzam w lekcjach, ale mam parę spraw do ogłoszenia – oznajmił kobiecy głos – Wczoraj odbył się konkurs na cheerleaderkę, trenerka Rose prosiła abym oznajmiła, że wygrała Julie Malik. Gratulujemy. – Aż pisnęłam ze szczęścia w klasie rozległo się klika gwizdów, ale Martinez szybko uciszył klasę karcącym spojrzeniem, Bryan mnie przytulił a Sage, która siedziała na drugiej stronie klasy posłała wściekłe spojrzenie. Mało się nie ze sikałam ze szczęścia! Udało się! – Kolejna sprawa, jak co roku jest organizowana wymiana uczniowska z zaprzyjaźnioną szkołą z Barcelony. Wymiana obędzie się od pierwszego do dwudziestego drugiego stycznia. Zostanie wybranych dziesięcioro uczniów. Wszystkich chętnych proszę o zapisanie się na listę wywieszoną na tablicy ogłoszeń przy sekretariacie. Zapisy trwają dwa tygodnie. Wymagana jest podstawowa znajomość języka hiszpańskiego. Dziękuje za uwagę to wszystko. – Oznajmiła, po czym zamilkła. Byłam tak szczęśliwa.


8:48
Bryan

- Co zamierzasz teraz robić? – Zapytałem Julie, kiedy wyszliśmy z klasy. Wręcz promieniała szczęściem. Ale zaraz wyglądała nieco inaczej niż wczoraj i jakby… wyżej. Z prześlicznej luzerki zamieniła się w przepiękną księżniczkę jak z bajki. Aż zaniemówiłem.
- Masz otwartą buzię – przywróciła mnie na ziemię. Cały czas się na nią gapiłem. Zamknąłem buzię i odwróciłem wzrok. Zaśmiała się. – A teraz się rumienisz. To takie słodkie.
- Facet nie może być słodki, kiedy się rumieni- wybąkałem.
- Ale ty jesteś. – Oznajmiła, po czym posłała mi prześliczny uśmiech i się zatrzymała. Dopiero teraz sobie uświadomiłem, że znalazłem się w zupełnie innej części szkoły. Rozejrzałam się dookoła. Staliśmy przy sekretariacie.
-, Co my tu robimy? –Zapytałem.
- Zapisujemy się na listę na wymianę- oznajmiła wskazując na bandę kujonów gromadzących się przy tablicy ogłoszeń.
- To dobre dla kujonów – wybełkotałem.
- W takim razie ja jestem kujonem, bo mam się zamiar zapisać – oświadczyła uśmiechając się. Zaczęła się przeciskać przez gromadę kujonów. Na chwile zniknęła w tłumie.
- No i już- powiedziała, kiedy znów stanęła obok mnie po chwili. – Teraz ty.
- Ja się raczej nie nadaję – oświadczyłem. Spojrzała na mnie z politowaniem.
- Znasz przecież podstawowy hiszpański. Nawet nie zaprzeczaj, bo widziałam u ciebie w pokoju kilka książek do hiszpańskiego.
- Znam, ale…- zacząłem, ale mi przerwała.
- Żadnego, ale! Proszę zrób to dla mnie. – Poprosiła słodkim tonem. Spojrzała mi w oczy. Miałem chęć ją pocałować. Nie- powiedziałem sobie w duchu -ona chce abyśmy byli tylko przyjaciółmi. Ale patrząc w jej oczy nie mogłem odmówić. Bez słowa zacząłem się przeciskać przez tłum, kiedy w końcu doszedłem jakiś kujon, który właśnie napisał swoje nazwisko na liście podał mi długopis. Szybko nabazgrałem swoje imię i nazwisko, po czym wróciłem do Julie. Stał obok niej Liam. Jęknąłem w duchu. Widziałem jak wczoraj na nią patrzał, kiedy przyszła do nas do domu. Tak nie patrzy się tylko na koleżankę. On ma Sage, ale wyraźnie mu się znudziła. O nie! Julie jest moja!
-Czego chcesz? –Zapytałem go chłodno.
- Przechodziłem i postanowiłem zapisać się na listę, a bo co chyba mogę – oświadczył.
- Możesz, możesz. – Burknąłem w jego stronę.
- No, więc idę na razie Julie. Do zobaczenia wieczorem. – Powiedział uśmiechając się do niej. Odwzajemniła uśmiech.
- Na razie- powiedziała.
-O co chodzi z tym wieczorem? – Zapytałem podłamany, kiedy podążaliśmy korytarzem. Musiała się z nim umówić. A niech go!
-Och… Bryan, Bryan. Robimy imprezę! Nie pamiętasz? – Przypomniała mi uśmiechając się.
- No tak rzeczywiście. Mam się czuć zaproszony? – Zapytałem ze śmiechem.
-Tak będziesz naszym oficjalnym gościem- oświadczyła również zaczynając się śmiać.

____________________
Na początku chciałam podziękować wszystkim którzy mnie czytają i komentują. Kiedy czytam wsze komentarze pod moimi wpisami na mojej twarzy pojawia się uśmiech. To dla mnie naprawe bardzo dużo znaczy.
Kocham was.
Staram sie pisać jak najczęście ale jak każdy mam gorsze dni i wtedy się zstanawiam czy to wszystko ma sens. Dzięki wam wiem że ma.

Kolejny rozdział myśle ,ze to będzie impreza. Nie wiem kiedy dodam bo wiecie, szkoła Postaram sie jak najprędzej
I mam pytanie. Jakich bohaterów chcecie więcej? W koljneym pojawią się pozastali chłopcy.

xoxo
  • awatar annie♥: hahaha, ty to umiesz poprawić nastrój przed szkołą ;P
  • awatar FOR SALE ♡: http://ymmmhymmm.pinger.pl/m/13990285/sprzedam-bluzke-z-1d - zapraszam do kupna bluzki z *One Direction*
  • awatar Ta inna .♥: Świetne. ;D Kiedy następny?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (12) ›
 

 
17:53
Julie

Jakąś godzinę temu przyszedł mi esemes od Bryana z adresem jego domu oraz godziną. Miałam być u niego o 190. Gdy tylko przyszłam do domu zjadłam obiad a dokładniej zmówiłam pizze, bo rodziców jak zwykle nie było w domu. Boże , mam dosyć Zayna, zachowuje się jak rozpieszczony bachor ! Zawsze musi postawić na swoim ! Szłam niezły kawał do domu ! Rozległo się pukanie do drzwi mojego pokoju.
- Czego ? – warknęłam, wiedziałam, że to Zayn. Któż inny jak nie on.
- Julie, musimy pogadać – powiedział poważnym tonem. Jak zwykle ten ton starszego brata. Haha… jest starszy o kilkanaście minut, wielki mi rzeczy ! Urodził się przed 240 a ja po i to nas właśnie różni. Może nie było ty tak źle ale on urodził się w sylwestra a ja nowy rok.
- Nie mamy o czum, chyba ,że zacząłeś się liczyć z moim zdaniem – oznajmiłam.
- Nie zachowuj się jak dziecko nie będę z tobą dyskutować przez drzwi ! – powiedział po czym wszedł do mojego pokoju bez pozwolenia !
- Ja jak dziecko się zachowuje ? Wiesz ,co ? To ty zachowujesz się jak dziecko ! Za moimi plecami ustalasz takie rzeczy ! – wygarnęłam mu z wyrzutem.
- Wiesz, że zrobiłem to dla naszego dobra. – oznajmił.
- Aha, jasne. Dla mojego dobra by było lepiej gdybym mogła się w spokoju pouczyć w weekend . – burknęłam.
- Ochh.. nie bądź taka ! Wszyscy się na tę imprezę cieszą. Nasi wnukowie będą sobie o niej opowiadać ! – rozmarzył się.
- Możesz pomarzyć !
- Wiesz , co ? Liam i Bryan się cieszą jak małe dzieci bo mówią ,ze w sumie od wakacji się nic nie działo. Myślałem ,ze ich lubisz. – oznajmiał. No tak szantaż emocjonalny. To się nazywa kochany brat.
- Nie zachowuj się jak mama gdy każe zjeść dziecku obiad ! – spojrzał na mnie marszcząc brwi.
- Nie rozumiem.
- Pamiętasz, gdy byliśmy dziećmi i nie chcieliśmy jeść , to niańki nas karmiły i mówiły, zjedz za zdrówko mamusi, zjedz za zdrówko tatusia, a potem aż dojeżdżało do takich członków rodziny o których nie mieliśmy pojęcia, ale jadłam bo nie chciałam ,żeby ktoś był chory – wytłumaczyłam mu ale ten dalej miał zmarszczone brwi.
- Możesz mi wyjaśnić co ma wspólnego impreza ze sposobem karmienia nianiek ? - zapytał.
- To ,że wspominając o Liamie i Bryanie stawiasz mnie w podobnej sytuacji - oznajmiłam
Spojrzałam na zegarek. Wskazywał 182. – A teraz pozwól ,że zakończę te chorą dyskusję bo jestem umówiona.
- A mogę wiedzieć z kim – posłał mi łobuzerski uśmiech.
- To nie jest chyba żadna tajemnica. Będę się z Bryanem uczyć. – oznajmiałam.
- Ta jasne uczyć. Przemyślisz to jeszcze ? – zapytał robiąc minkę jak kot ze Shrek’a. Wyszła mu idealnie.
- Ale co ? –zapytałam zdezorientowana.
- Imprezę – odpowiedział z błagalną nutką.
Tylko westchnęłam.


18: 56
Liam

- Mówię ci takiej drugiej idiotki nie ma. – Narzekała po raz setny Sage. Udawałam ,że jej słucham. Po drugim razie kiedy to powtórzyła to zaczęłam ją ignorować. Wystarczyło ,że od czasu do czasu powiedziałem , aha. – Czy ty mnie w ogóle słuchasz ?
- Oczywiście, szczerze to myślę, że przesadzasz. Na pewno nie jest taka zła- odparłem w końcu.
- Że , co proszę – oburzyła się. No to mam przechlapane – Chcesz powiedzieć ,że celowe złamanie nosa nie jest złe ? Super może teraz ja powinnam zacząć chodzić po szkole i uderzać w twarz kogo po padnie, bo przecież to nie jest złe !
- Sage nie chce się z tobą kłócić ale uważam ,że nie zrobiła tego celowo. – oznajmiłem spokojnym tonem. Żyłki zaczęły jej pulsować , a na twarzy pomału malowała się furia.
Lepiej teraz uciekać bo potem może być za późno. I co ja się głupi odzywałem ? Przecież każdy wie, że nie można mieć innego zdania niż Sage. Rozległ się dzwonek do drzwi. Uratowany. Poderwałem się z kanapy jak oparzony i ruszyłem w stronę drzwi.
- Ja otworzę – zawołałem informując mamę i Bryana.
Kiedy otworzyłem drzwi stanąłem jak wryty. Przede mną stała Julie Malik. Wyglądała prześlicznie. Blond włosy delikatnie opadały jej na ramiona…
- Cześć , wpuścisz mnie czy będziemy tak stali ? – wyrwała mnie z zamyśleń i posłała przesłodki uśmiech. Odwzajemniłem go i wpuściłem ją do środka. Rozległy się odgłosy tupania. I po chwili Bryan stał już obok mnie. Uśmiechnął się do dziewczyny.
- Cześć, fajnie, że jesteś – powiedział i delikatnie ją przytulił. Kiedy to robił poczułem ukłucie w sercu jakby ktoś wpił mi tam właśnie szpilkę.
- Och… ty pewnie jesteś Julie, nie prawdaż , rzeczywiście jesteś śliczna , Bryan tyle o tobie opowiadał – powiedziała rozradowana mama która właśnie wybiegła do salonu i zaczęła obsikiwać Julie.
- Mamo ! –zaprotestował Bryan zaczerwieniony na twarzy.
- No co prawdę mówię, opowiadałeś bardzo dużo jak na kogoś kto zna drugą osobę zaledwie dwa dni – oznajmiła mama , a Bryan zrobił zażenowaną minę.
- Miło panią poznać – rzekła do mamy nieśmiało Julie .
- Och, mów do mnie , Miranda, drogie dziecko. Bryan zaproś gościa do salonu, chyba nie muszę cie uczyć dobrych manier.
-Prawdę mówiąc mieliśmy się zamiar trochę pouczyć .- oznajmił mój brat, ale mama spojrzała na niego stanowczo więc zaprosił ją gestem do salonu.


192
Bryan

Mama poszła do kuchni zrobić coś do zjedzenia. Kiedy weszliśmy razem z Julie do salonu Sage zerwała się z kanapy , jak oparzona.
- Co ta zdzira tutaj robi ? –zapytała wyciągając rękę w oskarżycielski sposób w stronę Julie.
- Hamuj się barbie ! – syknąłem w stronę dziewczyny Liama. Nigdy za nią szczególnie nie przepadałem.
- Julie jest gościem, Brana. Uspokój się Sage. – chciał załagodzić sprawę Liam ale niezbyt mu się to udało.
- Nie mów mi co mam robić ! Nie uspokoję się ! Ta krowa celowo złamała mi nos ! Spójrz jak ja teraz wyglądam ! – Wrzeszczała.
- Przepraszam. Robie to po raz kolejny i wiesz, co ? Szczerze ostatni. Mam tego dosyć, dobrze wiesz ,że nie zrobiłam tego celowo ! – zwróciła się do Sage, Julie.
- Akurat ! – wrzasnęła, rozejrzała się dookoła- wychodzę ! Nie będę z nią przebywała w jednym pomieszczeniu ani minuty dłużej ! – dodała po czym prędzej wyszła z pokoju z podniesioną głową. Liam poszedł ją odprowadzić do drzwi z bezradną miną.
Idiotka !


19: 36
Julie

Wchodzę z Bryanem po schodach do jego pokoju. W końcu jego matka dała mi spokój. Jest miłą kobietą, nie powiem i bardzo gościną ale mieliśmy się uczyć i kiedy Bryan powtarzał jej to po raz setny powiedziała ,że możemy iść na górę i żeby mnie nie zanudził. Kiedy pchnął drzwi swojego pokoju wybiegło coś z niego i zaczęło mnie obwąchiwać. Śliczny labrador. Uśmiechnęłam się i pogłaskam psa po głowie.
- Jak się wabi ? –zapytałam chłopaka.
- Max – odparł również głaskając psa. Uklękłam i wystawiłam rękę a pies wyciągnął swoja i położył na mojej. Uśmiechnęłam się.
- Cześć Max – powiedziałam , a pies mnie polizał po policzku. Bryan wybuchł śmiechem.
- Polubił cię, a on zna się na ludziach. –Oznajmił chłopak.
- Myślę ,ze psy lubią każdego. –odparłam.
- Tak myślisz ? Kiedy tylko przychodzi Sage ucieka do mojego pokoju i za nic z niego nie wyjdzie. – oświadczył rozbawiony. Zaprosił mnie gestem ręki do pokoju, weszłam i rozejrzałam się dookoła.
Ściany miały kolor zgniłej zieleni i zdobiły ją liczne plakaty drużyn , na podłodze leżał wielki mięciutki dywan , łóżko z czarną ramą stało nieopodal okna a naprzeciwko czarne biuro. Pokój wydawał się trochę mroczny. Pewnie przez te ciemne kolory.
- Nie myślałeś ,żeby tu pomalować ? –zapytałam kiedy klapnęłam na czarnej skórzanej sofie.
- No wiesz co przyszłaś i wybrzydzasz ! – odparł z udawana złością, ale po chwili się uśmiechnął – szczerze to w domu spędzam mało czasu, szkoła, treningi, imprezy, randki , sama rozumiesz – powiedział.
- Masz dziewczynę ? – wyparowałam nagle. Zaczerwieniłam się. Ależ jestem głupia ! Paplam co mi ślina na język przyniesie.
- Nie mam, z tymi randkami to żartowałem też nie mam czasu – odpowiedział lekko rozbawiony – robicie w piątek imprezę, prawda ?
- Sama nie wiem. Zaynowi zależy ale ja nie jestem przekonana. Nikogo tu nie znam wątpię czy impreza to dobry pomysł. Niby rodziców nie ma ale ostatnio skończyło się to policją, więc sam rozumiesz.
- Znasz mnie i Liama i pewnie parę dziewczyn w szkole. –powiedział. – Mówisz policja, więc co takiego zrobiliście.
- Było zbyt głośno, więc sąsiedzi ich wezwali, po za tym było trochę alkoholu , ale to i tak najmniej ważne, dostaliśmy wysoką karę i rodzice się dowiedzieli wiec nie było za wesoło a do tego dom był nieźle zdemolowany. – odparłam na co uniósł brwi.
- Z tego co słyszę umiecie się bawić. Nie martw się tu tak nie będzie. Tu mieszkają ludzie nie małpy. Nie daj się prosić, dawno się tu nic nie działo – spojrzał na mnie błagalnym wzrokiem. Spojrzałam w jego czekoladowe oczy w których mogłabym utonąć. Nasze twarze zaczęły się zbliżać. Ocknęłam się i odskoczyłam od niego jak Oparzna.
- Przemyślę to jeszcze – oznajmiłam szybko wypowiadając słowa – mieliśmy się uczyć , prawda ?
- Jasne , wyciągaj książki – odparł nieco załamanym tonem. Co z tego ,że był przystojny, inteligentny, i czarujący po za tym chyba coś do niego czułam, ale znałam go zaledwie dwa dni ! Jesteś idiotką pomyślałam a jeśli się taka okazja już nigdy nie zdarzy ? Potrząsnęłam głową by wyrzucić wszystkie myśli po czym otworzyłam książkę do fizyki.


________________________________
Po dosyć długiej przerwiew końcu napisałam.
Wiecie wakacje ^^ Trzeba wykorzysać póki są.
Polecam mojego nowego bloga nie związanego z One Direction ale myślę ,że też fajnego
http://pozorytezmyla.pinger.pl/
Zapraszam też na moja stronkę na fb. ( tym razem z naszymi chłopakami )
https://www.facebook.com/StwierzdzamZgonBoOneDirection
I oczywiście zapraszam do komentowania
xoxo
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
11:50
Julie

Po dosyć długich namysłach przebrałam się w różowe szory na W-F , białe krótkie conversy i miętowy top z napisem „ I’m the Best !”. Myślę że to dobry wybór a tym bardziej top ! Cheerleaderka musi być pewna siebie ! A ja jestem ! Wyszłam na korytarz. Drzwi Sali gimnastycznej były szeroko otwarte. W środku znajdowało się mnóstwo dziewczyn gadających ze sobą i chichoczących. Wzięłam głęboki wdech i weszłam do środka. W powietrzu wyczuwało się napięcie. Stanęłam na palcach i zaczęłam szukać Michelle . Póki co była jedyną poza Caroline dziewczyną którą znałam w tej powalonej szkole. Cóż to było na nic nigdzie jej nie spostrzegłam. W Sali była chyba połowa szkoły więc moje szanse raczej były marne. Nagle zadzwonił dzwonek aż cud że go tu było słychać ! Zapadła całkowita cisza. Chore !!! Czyżby mama się pomyliła i zapisała mnie do szkoły dla debili ?! Chyba tak. Wszystkie stanęły twarzami do drzwi , więc wolałam się nie wyróżniać.
Po chwili zaczęły wchodzić do środka cheerleaderki. Wchodziły według wzrostu od najniższej do najwyższej. Zauważyłam gdzieś w środku Michelle . Do dlatego jej nie widziałam w tłumie.
Wchodziły i ustawiały się w idealnie prosty rząd na środku Sali . Na końcu weszła trenerka Rose a wraz z nią na końcu dziewczyna której niechcący złamałam nos. Widocznie była kapitanem. To już wiem kto na pewno cheerleaderką NIE będzie. Ja ! Życie jest jednak żałosne.
- Witam tu wszystkie zgromadzone jestem jak już pewnie doskonale wiecie Madison Rose – zaczęła trenerka. Była kobietą po 40-esce o doskonałym zgrabnym ciele i blond włosach do ramion spiętych w kucyk. No i wydawała się miła. – Zgromadziłyście się tu wszystkie ,każda z was jest inna, ale cel jeden, zostać cheerleaderką . Uda się to jednej z was. Ostrzegam ,że nie będzie łatwo. Więc dziewczyny o słabych nerwach niech od razu wyjdą bo nie dadzą rady – powiedziała po czym wyczekiwała. Nikt nie wyszedł z Sali – No więc dobrze – zaczęła ponownie- Każda dziewczyna która waży powyżej 58 kilogramów nie masz szans zostać cheerleaderką , proszę was nie traćcie naszego i swojego czasu i wyjdźcie jeśli nie spełniacie tego warunku .- powiedziała. Sporo , a nawet bardzo sporo dziewczyn wybiegło z Sali z łzami w oczach i spuszczonymi głowami. Nagle, trenerka Rose nie wydawała się już taka miła. Miałam szczęście, mieściłam się w jej skali. Nie chciałam się tak podać i wyjść, chciałam trochę powalczyć, nawet jeśli nie miałam szans.
- dobra to jedziemy dalej z naszymi regułkami, każda cheerleaderka musi potrafić podstawowe figury takie jak , gwiazda z przejściem do szpagatu, gwiazda na jednej ręce, przewrót w tył i w przód – powiedziała po czym salę opuściło następne dziewczyny. Matko , kto tego nie potrafi? Ludzie żyjemy w XXI wieku nie róbcie z siebie ofiar. Chociaż w tej chwili sama nią byłam skoro tu zostałam, a kapitanem jest dziewczyna której złamałam nos.
- Dobrze, jak widać zostały tylko najlepsze i to mnie cieszy- powiedziała i się uśmiechnęła –do małej grupki dziewcząt.
- Nasz mały konkurs będzie się składał z trzech etapów , więc pierwszy etap dziewczyny zaprezentują wam nasz doping , poczym każda z was zaprezentuje go jak najlepiej , drugi etap same wymyślacie własny doping na wylosowany temat ,będziecie to robić na poczekaniu, a ostatni etap to wasz układ – powiedziała poczym przyjrzała się uważnie każdej dziewczynie – nie mam całego dnia, więc chcę to skończyć do półtora godziny, w pierwszym etapie odpadnie 8 dziewcząt , zostanie 16 , w drugim już 11 i jak pewnie każda potrafi liczyć zostanie pięć , nasze kochane finalistki muszą się spisać jak najlepiej. Chcę żebyście wiedziały ,że decyzję podejmuję sama więc to nie ma znaczenia ,że macie przyjaciółkę w drużynie, oceniam wasze możliwości a nie znajomości. Powtarzam jeszcze raz podejmuję ją tylko i wyłącznie sama. – och.. jak po jej słowach mi ulżyło no to jakieś tam szanse jednak miałam . Jakieś. Sage, dziewczyna ze złamanym nosem posyłała mi wściekłe spojrzenie – no dziewczęta zaprezentujcie im nasz doping !


12:30
Zayn

Spoglądam kolejny raz na zegar. Ile można ? Nie dość ,że trzeba wstawać o 6-tej , to jeszcze jestem głodny i muszę czekać na lunch. Facet od biologii dalej pieprzył ten swój „wykładzik” z którego gówno co rozumiałem. W sumie to wcale go nie słuchałem. Ostatnio cały czas w głowie miałem obraz tej dziewczyny. Caroline. Taaa… była śliczna. Ale ona nawet na mnie nie spojrzy. Dziwne ! Zazwyczaj nie miałem problemu z dziewczynami. No cóż bądźmy szczerzy leciały do mnie jak pszczoły do miodu. Z moich zmyśleń wyrwał mnie dzwonek. Nareszcie. Wrzuciłem książki do plecaka i udałem się na szkolną stołówkę.


12:36
Michelle

Julie całkiem nie źle sobie radzi. Przeszła śpiewająco przez pierwszy etap. Czekam teraz na jej doping. Wylosowała temat ratowania zwierząt. Myślę , że da radę. Jest naprawdę rewelacyjna.


12:40
Zayn

Wziąłem cheeseburgera. Cud ! W końcu jakaś normalna szkoła która karmi dzieci Fast foodami. Na tackę położyłem jeszcze cole. W raz z moim lunchem zacząłem rozglądać się z miejscem do spożycia jego. Zauważyłem chłopaków z drużyny machających do mnie. Rozglądałem się dalej. Nagle zauważyłem śliczną brunetkę, siedziała sama. Caroline. Zaczęłam iść w jej stronę .
- Mogę ? –zapytałem wskazując na krzesło naprzeciwko jej.
- Skoro musisz. – odpowiedziała obojętnie. Usiadłem.
- Jestem Zayn Malik. – powiedziałem uśmiechnęłam się i podałem jej rękę. Ale jej nie uścisnęła tylko posłała spojrzenie „ daj sobie spokój, dupku”
- O co ci chodzi? Założyłeś się z kolegami że mnie ośmieszysz ? Daruj sobie ! – powiedziała.
- O nic mi nie chodzi. Po prostu chciałem poznać najładniejszą dziewczynę w szkole –oznajmiłem spokojnie.
- To chyba pomyliłeś adresy- powiedziała z drwiną w głosie.
- Na pewno nie – powiedziałam uśmiechając się. Po chwili też się uśmiechnęła. Nareszcie !
- Caroline Thorne – powiedziała i tym razem to ona podała rękę.



14:15
Julie

Siedzę na francuskim. Nuda. Casting , konkurs, przesłuchanie zresztą nazywajcie sobie to jak chcecie, skończył się jakieś 45 minut temu. Doping szkoły wyszedł mi świetnie, zresztą tak samo jak doping na temat ratowania zwierząt, a co do układu sądzę ,ze mogło być zawsze lepiej . Pozostałe dziewczyny wypadły naprawdę rewelacyjnie. No , cóż nie mogę mieć zawsze tego co zechcę. A chciałam zostać cheerleaderką. W sumie to trenerka Rose nie podjęła jeszcze decyzji, powiedziała ,ze wybór jest naprawdę trudny i nie może go podjąć na poczekaniu. Muszę dziś poczekać na Zayna bo ma trening do 16. Więc półtora godziny się ponudzę. Muszę w końcu zdać prawko bo inaczej do końca życia będę uzależniona od Zayna. Nie mówię ,że jest zły, powiedziałabym że wręcz przeciwnie. Chociaż wkurza mnie kiedy zachowuje się jakbym miała 5 lat , nawet Ashley mówi że jest zbyt opiekuńczy. Pamiętam kiedy mieliśmy 13 lat i musiał znać każdą sekundę mojego życia. Z moich zamyśleń wyrwał mnie dzwonek oznaczający przerwę , wrzuciłam książki do torby skierowałam się w stronę biblioteki. Postanowiłam wypożyczyć książkę. Wbrew pozorom lubiłam czytać. Ale tylko te dobre książki najlepiej jakieś fantastyczne, gdzie są demony, duchy i takie tam. Kiedy wybrałam „Cienie” w szkolnej bibliotece udałam się w stronę boiska. Podążałam korytarzem w stronę drzwi kiedy zatrzymały mnie jakieś dziewczyny i były jakieś… podekscytowane.
- Tak ? –zapytałam
- W sobotę robisz imprezę , prawda ? – powiedziały. Co ? Ja robię imprezę , niby kiedy ? Chciałam zaprzeczyć , ale nie dały mi dojść do słowa- i zastanawiałyśmy się czy mogłybyśmy przyjść.
- Kto powiedział ,że robię imprezę ? –zapytałam zdziwiona.
- Tom, Tomowi powiedziała Amber , Amber powiedziała Eve , Eve powiedział Adam , a Adamowi twój brat czekaj jak on się nazywa ? – mówiła jak najęta niższa blond dziewczyna.
- Zayn ? –mruknęłam pod nosem raczej sama do siebie.
- Oooo… no właśnie Zayn – powiedziała jakby był jakimś cudem. – to możemy przyjść ?
- A, czemu nie ? – zapytałam.
-Bo pierwszoklasistów nigdy nigdzie nie zapraszają – powiedziała i zwiesiła głowę. Zrobiło mi się ich żal.
- Pewnie ,ze możecie – wyparowałam bez zastanowienia.
- To super, to na razie Julie – powiedziały po czy zaczęły się oddalać. Po chwili usłyszałam , za sobą piski szczęścia. Wariatki. A w ogóle od kiedy znają moje imię i od kiedy robię imprezę, muszę pogadać z Zaynem. To nie tylko jego dom.
Ruszyłam wściekła w stronę boiska. Gdy tylko dotarłam na nie zauważyłam trzech chłopaków podających do siebie podłużną piłkę. Z nerwów zapomniałam jak się nazywa. Nie mieli kasków więc bez problemu spostrzegłam że mulat o starannej fryzurze to mój brat. Gdy ruszyłam w jego stronę spostrzegłam ,że chłopcy z którymi rzuca piłkę to Bryan i Liam. Ale i tak nie zmierzałam mu odpuścić.
- Cześć Julie – powiedział Liam. Chyba on. Spostrzegłam że Liam na szyi plamkę, której nie ma Bryan no i ma kręcone włosy. Uśmiechnęłam się do niego.
- Cześć- odpowiedziałam – Zayn musimy pogadać ! – posłałam mu wielkiego „poker face”.
- Teraz ? –zapytała.
- Tak teraz! – warknęłam. Spojrzał na mnie. Zaczęłam się oddalać od chłopaków po chwili Zayn ruszył za mną. Zatrzymałam się w bezpiecznej odległości aby chłopaki nie musieli słuchać naszej małej wymiany zdań.
- A więc ,co ? – zapytał.
- Możesz mi coś wyjaśnić ? – zapytałam otworzył usta aby coś powiedzieć ale nie dałam dojść mu do głosu – czy to my przypadkiem w sobotę robimy imprezę ?
-Yyyy… no my. – powiedział trochę zmieszany ale chyba bardziej wesoły. Miałam ochotę go udusić. Naprawdę mało brakowało a bym to zrobiła.
- Nie pamiętasz kretynie jak się to skończyło ostatnio ? –zaczęłam się drzeć na cały głos. Zayn robił wielkie gały i rozglądał się dookoła sprawdzając czy nikt nas nie słyszy. Nie dbałam o to. – Nie będzie żadnej imprezy ! – Chciał się odezwać ale byłam tak wściekła ,że mówiłam jak najęta. – Chcesz powodów ? Proszę bardzo ! Po pierwsze, chcę trochę spokoju ! Po drugie , ostatnio skończyło się policją, wysoką karą , oraz szlabanem na miesiąc ! Po trzecie nie znam tych ludzi, do cholery ! Po czwarte ostatnio nasz dom był zdemolowany nie sądzę by tym razem, było inaczej ! Po piąte Zayn czy ty w ogóle zapytałeś mnie o zdanie ? Nie sądzę, a mieszkam tam tak samo jak ty !- Darłam się na niego. Przerwałam żeby tylko zaczerpnąć tchu. Otwarłam usta , chciałam dać mu nową dawkę słów ale tym razem był szybszy.
- Uspokój się Julie – powiedział jak gdyby nigdy nic opanowany tonem – To tylko impreza ! Pamiętaj ! Zachowujesz się jak dziecko, wszyscy na nas patrzą !
- W dupie to mam – powiedziałam z pogardą, co mnie obchodzą inni – nie zapytałeś mnie o zdanie !
- Jeejku Julie myślałem ,że nie będziesz mieć nic przeciwko ! – stwierdził nadal opanowany. Ta jego spokojność i opanowanie w stosunku do mnie doprowadzała mnie do jeszcze większego szału! Czy on po prostu nie mógł się na mnie powydzierać tak jak to robi na innych.
-Ale mam! Żadnej imprezy nie będzie – warknęłam.
- Będzie! Już się pytałem Joe i powiedział ,że będzie, więc nie rób ze mnie Julie idioty – powiedział stanowczo ale spokojnie.
- Jaki do diabła Joe ? – zapytałam.
- Nowy DJ w klubie ojca – stwierdził.
- Mam to gdzieś , kim on jest. Nie będzie nic organizowane u nas w domu ! – oznajmiłam.
- Przekonamy się ?! – drażnił się Zayn. Wiedziałam, że nie ustąpi.
- Mam cię w dupie ! – powiedziałam i zaczęłam się oddalać. Po chwili mnie wyprzedził .
- Gdzie idziesz ? –zapytał.
- Do domu ! – warknęłam.
- Nie wygłupiaj się ! Przecież ja mam cię zawieźć do domu – oznajmił.
- To masz problem ! – powiedziałam ,wyminęłam go i szybkim krokiem ruszyłam przed siebie. Usłyszałam jeszcze jego wołania ale szczerze miałam go w dupie. Ludzie się na nas patrzeli. To też miałam w dupie. Chciałam żeby miał wyrzuty sumienia. Oj tak !

________________
Po dosyyć długiej przerwie w końcu napisałam.
Nie jestm w pełni zadowolona.
Więc proszę o szczere komentarze !
xoxo
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
3 LISTOPAD (czwartek)
5:25
Julie


Ze snu gwałtownie wyrwał mnie potężny grzmot.Odruchowo usiadłam, oczy wychodziły mi z orbit a serce waliło jak szalone. O matko, jeszcze chyba nigdy w życiu się tak nie wystraszyłam ! Nie to że nie lubię burzy. Ale bez przesady ! Zapaliłam nocną lampkę na stoliku obok łóżka. Spojrzałam na zegarek a on wskazywał ze jest 5:26. haha... jeszcze nigdy tak prędko nie wstałam! Poważnie ! Jak mieliśmy samolot do Londynu na 60 to polecieliśmy następnym bo zaspałam. No cóż, trudno już taka jestem ,że kocham spać ! Zgasiłam lampkę i położyłam się, do szkoły miałam dopiero na 8:45 ! Zamknęłam powieki usiłując zasnąć ponownie. Minęło 5 minut i nic. 10, 15... krople a raczej strumień deszczu waliły w moje okna. To na nic nie usnę a przecież nigdy nie miałam z tym problemu ! No cóż teraz już była równo 6, więc wstałam !
Udałam się do łazienki teraz na szczęście miałam swoją własną bo kiedy miałam z Zaynem wspólną wiecznie miał jakieś wąty że za długo siedzę w łazience ! Wzięłam prysznic, włosy rozpuściłam , zrobiłam lekki makijaż i na sam koniec ubrałam się w to. Rzadko ubieram trampki i plecaki ale byłam nowa w szkole i wolałam się nie wyróżniać ! Kiedy wyszłam z łazienki była 6:34. Zeszłam na dół mama już zrobiła śniadanie ale jej nie było. Zostawiła na stole kartkę.

Witajcie kochani,
Musiałam dziś wcześniej iść do pracy bo mają jakieś problemy i muszę im pomóc !
Będę około 21 nie martwcie się !
Zjedźcie całe śniadanie !
Kocham was !
Mama.

No tak jak zwykle praca najważniejsza, ale trudno już dawno się z tym pogodziłam. Na śniadanie były tosty wzięłam jednego i zaczęłam rzuć. Jakoś nie lubiłam jeść rano potem chciało mi się rzygać ! Wzięłam jeden kęs i na tym się skończyło. Do kuchni wszedł Zayn w slipkach. Tak ja by nie mógł się ubrać.
- Nie masz ubrań ?! - zapytałam z ironią, chciaż widok był całkiem nie zły ale jednak to mój brat !
- A co ci się nie podoba ? -zapytał biorąc tosta.
- To że jesteś prawie nagi , bystrzaku !
- Przesadzasz ! O której dziś kończysz ?
- yyy... około 15- zastanowiłam się
- ok to spoko ale będziesz musiała poczekać bo ja kończę po 16. Wiesz ma trening z chłopakami.- powiedział jakiś taki dumny , hahaha.... ciekawe z czego ?! Był tylko w drużynie to wszystko. - Mowiła ci mama że za dwa dni jadą z ojcem do Paryża ?!
- Tak, i co z tego ?!- zapytałam, w końcu rodzice często wyjeżdżali.
Nic nie odpowiedział tylko uśmiechnął się dyskretnie i udał się do swojego pokoju się ubrać, mam nadzieję.


10:43
Caroline

Stałam przy szafkach wyjmując potrzebne książki za chwile miałam zacząć 3 lekcje Chemie. Wyjęłam
książki i rozejrzałam się po korytarzu. No tak podążali nim nasi kochani bohaterowie. Drużyna footballowa. Innym słowem banda nadętych snobów. Ludzie przyciskali się po ścian że by zrobić im przejście. Co oni w nich widzieli ?! Szli dalej dumni z siebie w bejsbolówkach w barwach naszej szkoły ! ŻENADA. Przechodzili obok mnie , stałam dalej przy szafce nie miałam zamiaru być przez nich staranowana. Już i tak cała szkoła uważa mnie za kujonkę.
- Cześć, Caroline ! - powiedział jeden z nich. Był nowy. Mulat. Tak już naprawdę nie mają się z kogo nabijać. Zamiast odpowiedzieć mu coś głupiego spaliłam cegłę. Poszli dalej i bardzo dobrze
! Ochh... czy nikt nigdy nie weźmie mnie na poważnie


11:35
Julie

Kiedy ta cholerna lekcja się w końcu skończy ?! Siedziałam właśnie na fizyce ! Był sprawdzian o którym nie miałam pojęcia i go zawaliłam na maksa !!! Nigdy nie była dobra z fizyki a oni byli kilka rozdziałów do przodu ! Za chwile zadzwoni dzwonek !!! dzwoń !!!! Wszyscy już oddali sprawdziany, jakieś pięć minut temu. Nagle rozległ się głos nauczyciela.
- Oceniłem już wsze sprawdziany i nie jestem z nich zadowolony ! Mogło wam pójść o wiele lepiej tym bardziej że materiał nie był zbyt trudny ! Tym którzy chcą poprawić sprawdzian wyznaczam termin we wtorek na 6 lekcji. A teraz dyktuje oceny !- powiedział - Cook 3, Bell 3, Miller 5 brawo, Payne najlepsza praca bez żadnego błędu gratuluje 6- powiedział spojrzałam na Bryana a ten zero emocji widocznie dla niego to musiała być normalka. Nauczyciel dyktował dalej prawie same tróje - Malik 1 - powiedział i pokręcił głową. To jemu było żal ?! A co ja mam powiedzieć ? Moja pierwsza pała. Cudownie.
-Drrr...- Nareszcie ten piekielny dzwonek zadzwonił i oznajmił przerwę.Szkoda tylko że nie wcześniej. Kiedy zabrałam swoje książki w klasie już nikogo nie było !!! Matko , ale refleks !!! Wyszłam przy drzwiach na mnie czekał Bryan.
-Gratuluje - powiedziałam uśmiechając się choć wcale nie było mi tak wesoło.
- Dziękuje, a ty co tak słabo ? - zapytał również się uśmiechając. Posłałam mu mordercze spojrzenie.
- Nigdy nie była dobra z fizy a tym bardziej że w Nowym Yorku nie przerabiałam tego tematu - powiedziałam.
- Więc co poprawka ? Jak chcesz to możesz dziś do mnie przyjść to się razem pouczymy. - zaproponował. O mamusiu takie ciacho zaprasza mnie do siebie. Tylko czy ja się czegokolwiek nauczę w jego obecności.
- jasne, tylko nie wiem gdzie mieszkasz.- powiedziałam szczęśliwa. Zauważyłam że wszystkie dziewczyny zmierzają w stronę sali gimnastycznej. O fuck kompletnie zapomniałam!!! Dziś jest ten "casting" na cheerleaderkę. Miałam na niego iść już w dawnej szkole była i teraz też zamierzam.
- słuchaj ja muszę iść dałam ci wczoraj mój numer to mi potem zadzwoń okey ? - powiedziałam szybko rzucając mu tylko przepraszające spojrzenie. Szybko pobiegłam w stronę szafki po znajdowała się zupełnie w innej części szkoły a musiałam wziąć spodenki i t-shirt na w-f a raczej całą masę ubrań bo nie mogłam się zdecydować. Biegłam z szybkością światła. No prawie. Ostatni zakręt za nim była moja szafka. Pokonywałam zakręt kiedy na kogoś wpadłam. Wywróciłam się. Cholera ja to mam szczęście. Spojrzałam na tą osobę na którą wpadłam to była Michelle. Uśmiechała się. Jej chyba ten słodziutki uśmieszek nigdy nie schodził z twarzyczki niewinnego aniołka.
- przepraszam, śpieszę się - powiedziałam podnosząc się zauważyłam że ma na sobie strój cheerleaderki.- jesteś cheerleaderką ?
- jasne! zaraz jest konkurs na nową idziesz ? - zapytała
- tak tylko muszę wziąć rzeczy z szafki - powiedziałam.
- ok. spoko to na ciebie poczekam- powiedziała. a ja szybko po pędziłam wrzuciłam książki z fizyki i zabrałam torbę z ubraniami. podeszłam do Michelle.
- to co idziemy ? -zapytałam.
-jasne. - powiedziała i ruszyłyśmy w stronę sali gimnastycznej. - czy to prawda że złamałaś Sage nos ?
- yyy... -zastanawiała się co odpowiedzieć - można tak powiedzieć.-Cały dzień unikałam ludzi biegałam z sali do sali. Nie chciałam jej spotkać. No cóż bądźmy szczerzy. Trochę się bałam.
- nie gadaj !!! Cały dzień z nią spędziłam z zadowolona nie jest ! - powiedziała choć było widać że ból Sage sprawiał jej radość. Widocznie musiała być taką żmiją na jaką wygląda. Teraz dopiero na to wpadłam że nie widziałam jej cały dzień a przecież chodziłam z nią do klasy.
- A nie wiesz gdzie ona jest dziś ? -zapytałam.
- Dziś byłyśmy zwolnione z lekcji żeby ćwiczyć nowy układ - powiedziała zadowolona. Doszłyśmy do szatni.
- Okey , ja idę się przebrać do zobaczenia.- powiedziałam uśmiechając się do niej.
- spoko. powodzenia, Na pewno dasz sobie radę !!! - powiedziała z uśmiechem.


________________________________________________
Skończyłam ^^
Przepraszam za błędy i mam nadzieje że nie ma ich zbyt dużo.
Dziś jest troszkę o Caroline i mam nadzieje że choć troszkę się podoba.
Komentujcie szczerze kochani
xoxo
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
3 LISTOPADA 125
* Julie

Nareszcie skończył się ten dzień ! Może w sumie nie był taki zły. Poznałam Caroline śliczną brunetkę w której chyba zakochał się Zayn. Jest naprawdę świetna. Liam i Bryana też są spoko. No i jeszcze Michelle dziewczynę którą o mało co nie potrąciliśmy. Okazało się że jesteśmy sąsiadami. Super ! Ale chyba złamałam tej dziewczynie niechcący nos ! Tej która wygląda jak lalka barbie. Uwierzcie czy nie ja naprawdę nie chciałam. Tak po prostu wyszło. Już widzę co się będzie działo w szkole ?! Będę trupem !
Rozległo się pukanie do drzwi.
- proszę - powiedziałam. To pewnie Zayn. Drzwi się otworzyły ale zamiast Zayna w progu stała moja mama.
- Witaj skarbie i jak ci minął dzień- zapytała siadając na łóżku. No tak ona to miała wyczucie kiedy przyjść. Wiedziała że nie śpię bo jeszcze nie przyzwyczaiłam się do zmiany czasu. Teraz w Nowym Yorku było by po 19. Achh... tak bardzo tęskniłam za Ashley.
- dobrze, chociaż bywało lepiej - powiedziałam gdy tylko przypomniała mi się dziewczyna która oberwała drzwiami.
- zobaczysz będzie dobrze, przyciągasz ludzi jak magnes każdy w twoim towarzystwie czuje się dobrze - powiedziała. Tak ona wiedziała jak mnie pocieszyć!
- Mamo słuchaj, zgodziłabyś się żebym jechała na wymianę do Barcelony na 3 tygodnie - zapytałam robiąc słodką minkę. Zależało mi teraz na plaży i to bardzo !
- oczywiście, kochanie ! - powiedziała mama przytulając mnie. - słuchaj mam pytanie dlaczego tamci chłopcy porysowali Zaynowi samochód ?
- bo są tępymi chujami - powiedziałam bez zastanowienia !!! upsss... ale wtopa moja zapomniałam że r3ozmawiam z mamą.
- Julie jak ty się wyrażasz ? używaj kulturalnych słów !!! Jak przystało na człona naszej rodziny
! Jutro porozmawiam z tobą i Zaynem jak się wyrażacie! - pouczyła mnie chłodno.
- przepraszam - powiedziałam.
- zapomniałabym ci powiedzieć że na weekend wyjeżdżamy z ojcem do Paryża. Dacie sobie z Zaynem radę ? -zapytała z troską w głosie.
- Pewnie że damy sobie radę, nie musicie się o nas martwić nie jesteśmy już dziećmi - powiedziałam uśmiechając się.
- Na pewno ?
- Na pewno ! - powiedziałam.
- To śpij słodko skarbie bo jutro do szkoły nie wstaniesz.- powiedziała całując mnie w czoło po czym wyszła. Cała mama traktuje mnie jak bym miała nadal 5 lat a przecież za niedługo skończę 17.
Nagle rozległo się charakterystyczny dźwięk oznaczający że przyszła mi wiadomość na facebooku.Spojrzałam na monitor mojego laptopa "apple " no tak kto inny mógł by pisać jak by nie Ash. Uśmiechnęłam się pod nosem.

A: Hej skarbie i jak ci minął dzień ?! Ale było bez ciebie smutno :'
J: Nawet nie pytaj !!!! Załamałam chyba jednej dziewczynie nos !!! Mi ciebie też brakuje ;'
A: Nie gadaj ? Serio jak jej złamałaś ? Niech zgadnę przywaliłaś jej z pięści ? ^^
J: Nie ?! -.-' W przeciwieństwie do ciebie i Zayna nie lubię załatwiać spraw pięścią ! Po prostu wychodziłam z łazienki nie zauważyłam jej no i się stało ! Jak to by była moja wina !
A: oj tam oj tam ! Ja nie tyle nosów złamałam i części ciała innym a nadal żyje Ok. zmieńmy temat z kości i powiedz kogo poznałaś! Są jacyś fajni kolesie ?
J: Ha ! pewnie że są i to całe mnóstwo ! Ale poznałam tylko Liam i Bryana są braćmi i mówię ci są BOSCY !!! B chodzi ze mną do klasy a L jest o rok starszy!
A: Uuuu... zazdroszczę !!! A zgadnij kto o ciebie pytał !!!
J: Nie wiem! Brad Pitt ??? huehue.... ^^
A : Powiedziałabym ze jego młodsza wersja ! Lucas !!!
J: Niech spada !!!
A: Julie skończ z tym zachowaniem małej rozpieszczonej dziewczynki !!! On cię nadal kocha !!!
J : Ja mała dziewczynka ?! To on zachowuje się jak niedojrzały dupek !!! Sorry on nim jest !!! Nasz związek to przeszłość i nie planuje tego zmieniać ! Jasne !
A: Jak sobie tam chcesz Czyli mam mu nie dawać twojego nowego numeru telefonu ?
J: Oczywiście że NIE -,-' Czasami się dziwie że cię do szkoły przyjęli !
A: Czepisz się Ale chyba za to cię kocham ! Ok. ja spadam bo mama mnie woła no kolacje -,- ! Wiesz jakie są mamuśki ! Do jutra kochanie ! słodkich snów ♥
J: Bay bay ♥ będę tęsknić :' Pozdrów rodzinkę i kolorowych tęczowych słodkich i jakich tam jeszcze chcesz snów skarbie ♥


__________________________________________________
Krótki ale jest !!!
Wiem że na razie jest tylko oczami Julie ale postaram się to w następnym rozdziale zmienić !
Nie jestem zadowolona z tego co napisałam ale chciałam wam bardziej przybliżyć główną bohaterkę !
Więc szczerze komentujcie kochani !
xoxo
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 

7:57
*Julie

Stanęliśmy przed drzwiami szkoły.
-gotowa ? -zapytał Zayn patrząc na mnie.
- nie. -odpowiedziałam poważnie. Co to za pytanie ? Nigdy nie będę gotowa ale w końcu będę musiała to zrobić ! Zayn popatrzał na mnie pokiwałam niepewnie głową że jestem gotowa. Tak jak by ! Popchnął drzwi oczom ukazał mi się korytarz szkolny, szafki, pełno uczniów i cheerleaderki. Zastygłam w miejscu. Jednak nie byłam gotowa. Fuck a teraz mogłam spać w moim pokoju w Nowym Yorku ! Zayn widząc mnie totalnie zamurowaną lekko popchnął mnie do środka. Wszyscy uczniowie rozmawiali. Poczułam na sobie spojrzenie dziesiątek osób na raz. No tak nie znali mnie byłam NOWA ! Spojrzałam na plan lekcji który w domu wręczyła mi mama za 2 minuty zaczynałam historie. Szczerze nienawidziłam tego przedmiotu. Lekcje miała odbyć w sali 116. Nieźle i gdzie ja ją znajdę ?
- co masz pierwsze ? -zapytał braciszek.
- historie w 116 a ty ? -zapytałam nie pewnie. no tak nadszedł czas rozstania jesteśmy w innych klasach. Zayn chodzi o rok wyżej. Mimo że się na niego gniewałam że przez niego się tu przeprowadziliśmy nie chciałam zostawać teraz sama !
- Ja mam W-F z tego co wiem szatnie są w lewym skrzydle więc idę się przebrać. Dasz sobie radę prawda ? Zobaczymy się na 5-iątej przerwie w gabinecie dyrektora. - oznajmił Zayn.
- jasne dam sobie radę - powiedziałam choć wcale nie byłam tego taka pewna - ok to na 5-tej. - powiedziałam i pomachała mu kiedy odchodził. Spojrzałam na korytarz na uczniów wszystko było takie nieznajome."Julie musisz przeżyć tylko dziś zobaczysz nie będzie tak źle " pomyślałam. Ruszyłam korytarzem nie wiedząc dokąd zmierzam zaczytana w plan lekcji. Na 2 lekcji miałam Geografię w 26, na 3 j.angielski w 46 potem j.francuski w... nagle na kogoś wpadłam i się przewróciłam z rąk wyleciało mi wszystko co trzymałam. Kartki latały po całym korytarzu. Nie patrząc na kogo wpadłam zaczęłam zbierać kartki i książki.
- mógł być bardziej uważać - powiedziałam trochę wkurzona. Oczu nie ma czy co ? Wtedy na niego spojrzałam. Największe ciacho jakie w życiu widziałam spojrzało mi prosto w oczy.
- tak przepraszam zamyśliłem się - powiedział pomagając zbierać kartki z korytarza kilka dzieciaków się nam przyglądało - zaczekaj ty jesteś nowa , co nie ? - zapytał uśmiechając się.
-Aż tak widać ? - zapytałam się uśmiechając się - jestem Julie Malik. -przedstawiłam się
- Liam Payne, miło mi cię poznać - powiedział oddając mi zebrane kartki.
- Mi ciebie też - powiedziałam na serio szczerze takie ciasteczka zawsze miło poznawać. W tym momencie rozległ się dzwonek rozpoczynający moją historie.
- no będę się zbierał bo mam w-f. Do zobaczenia - powiedział uśmiechając się.
- zaczekaj !!! Gdzie jest klasa 116 ? -zapytałam szybko.
- na 3 piętrze po prawo. Lepiej się pośpiesz bo Martinez nie lubi czekać ! - powiedział uśmiechając się po czym popędził w stronę szatni. No tak zostałam sama. Ruszyłam na 3 piętro. Po mimo że Liam powiedział mi gdzie jest klasa i tak nie mogłam jej znaleźć. Ta szkoła jest jak labirynt. Dosłownie. Po ponad 5 minutach znalazłam 116. Niepewnie zapukałam w drzwi z szybką zresztą w każdych drzwiach taka była. Usłyszałam stłumione "proszę". Otworzyłam drzwi i bez pośpiechu weszłam do klasy. Na środku stał starszy mężczyzna miał chyba po 60-siątce i prawdopodobnie było to nauczyciel historii pan Martinez. Wyglądał na miłego.
-Dzień dobry - zaczęłam niepewnie starając się nie patrzeć na klasę - jestem Julie Malik i miała się do pana zgłosić na pierwszą lekcje.- staruszek spojrzał na mnie.
- witaj w mojej klasie jestem Nicholas Martinez nauczyciel historii. Mam nadzieję że ci się spodoba w naszej szkole - powiedział uśmiechając się do mnie- a teraz zajmij miejsce i proszę nie spóźniaj się więcej bo tego nie toleruje - powiedział to patrząc na mnie ale wcale nie złośliwie. Rozejrzałam się po klasie dookoła około 20 osób gapiło się na mnie. Ławki były pojedyncze dla jednej osoby. Były tylko 2 wolne miejsca po przeciwległych stronach klasy. Jedno obok dziewczyny która wyglądała jak lalka barbie była cheerleaderką i mierzyła mnie wzrokiem. Pomyślałam jedno " Co za pizda". A drugie obok... Liama ?! Przecież miał mieć w-f. Postanowiłam usiąść obok niego. Zajęłam więc miejsce pod oknem.
- co tu robisz , liam ? -szepnełam do chłopaka. Ten się uśmiechnął.
- Bryan brat Liama - powiedział śmiejąc się po cichu.
- upss...przepraszam pomyliłam cię z nim ! Jesteście tacy podobni, - powiedziałam zawstydzona.
- Nie ma sprawy - powiedział kończąc rozmowę bo Martinez posłał nam znaczące spojrzenie.
Przez resztę lekcji siedziałam cicho a jedyne czego się dowiedziała to to że moja nowa klasa jest o 6 rozdziałów dalej niż Nowy York. Świetnie to jeszcze historię będę wkuwać !
Na geografii było jak zwykle nudno. Na przerwie rozmawiałam tylko z Bryanem. I wiecie co ? Jest całkiem fajny. Mamy mnóstwo wspólnych tematów a poza tym to niezłe cicho. Poważnie !
Przyszedł czas na trzecią lekcje czyli J.angielski też nudy bo kto nie potrafi posługiwać się własny językiem. Na za tydzień muszę przeczytać "Romea i Julię". Boże !!! W czasie 10 minutowej przerwy Bryan pokazał mi gdzie jest gabinet dyrektora. Tak, myślę ,że zostaniemy z Bryanem dobrymi kumplami. No cóż, póki co tylko on się do mnie odezwał. Po Zaynie ani śladu pewnie już sobie znalazł nowych kumpli. Jak to on. Na francuskim było bardzo łatwo jak to na językach obcych. Moi rodzice mieli fioła żebym znała języki obce więc posługiwałam się biegle 5-cioma językami. A mianowicie francuskim, hiszpańskim, chińskim, niemieckim,włoskim no i oczywiście po angielsku ale tego nie liczę bo go każdy zna. Gdy zadzwonił dzwonek szybko się spakowała i ruszyłam w stronę gabinetu dyrektora w sumie nie musiałam się śpieszyć jest przerwa na lunch która trwała 35 minut więc miałam sporo czasu żeby porozmawiać z dyrektorem a potem udać się do stołówki. Doszłam do drzwi ze szkła weneckiego na 1 piętrze które prowadziły do gabinetu Owena.Nie pewnie zapukałam. Rozległo się stłumione " proszę wejść". Otworzyłam więc drzwi nie zdecydowanie.Co Zayn tu już jest ?! Za biurkiem siedział elegancki mężczyzna po 40-dziestce. Rozejrzałam się po gabinecie był przytulny ale elegancki.
- dzień dobry - powiedziałam próbując zrobić dobre pierwsze wrażenie.
- dzień dobry, proszę usiądź. -powiedział promienie dyrektor wskazując krzesło obok Zayna.
- i co jak wam się podoba w szkole? -zapytał.
- może być. - powiedział Zayn na co ja go kopnęłam w kostkę. Jak to "może być " ?! Jak już się odzywa niech powie coś sensownego. Spojrzał na mnie pytająco a ja mu posłałam spojrzenie " zamknij się ".
- przeczytaliście broszurki które dostała wasza matka ? -zapytała dalej uśmiechnięty dyrektor.
- tak oczywiście - odpowiedziałam.
- więc pewnie wiecie że mamy w szkole drużynę, prawda ? Zayn twoja matka mówiła że grałeś w football. Rozmawiałem z twoim dawnym trenerem i mówił że jesteś bardzo dobrym zawodnikiem. więc jeśli zechcesz drużyna stoi dla ciebie otworem. - powiedział patrząc na Zayna i uśmiechając się
- no jasne że chcę - powiedział Zayn podjarany.
- to witaj w drużynie !zgłoś się później do trenera Collinsa.- powiedział do Zayna- Julie twoja matka też wspominała że byłaś w dawnej szkole cheerleaderką i to kapitanką. widzisz ostatnio zwolniło się jedno miejsce w drużynie bo pewna dziewczyna wyjechała ale jeśli chcesz się dostać to musisz przyjść jutro na eliminacje na 4 lekcji bo widzisz 3/4 tej szkoły chce chce cheerleaderką.
- zgoda - powiedziałam pogodnie chociaż to było jak w starej szkole.
- nie wiem , może macie jakieś pytanie odnośnie szkoły - zapytał.
- nie - odpowiedział Zayn
- to z mojej strony to wszystko , życzę wam miłej nauki w mojej szkole gdybyście mieli jakieś problemy oczywiście zgłaszajcie się do mnie. - powiedział po czym razem z Zaynem wstaliśmy i udaliśmy się w stronę drzwi.
- a Julie zaczekaj mam do ciebie sprawę - zawołał dyrektor. Odwróciłam się zdziwiona ale wróciłam na swoje miejsce.
- do widzenia - powiedział Zayn po czym wyszedł.
- Więc zapomniałem ci powiedzieć że w tym roku będziemy mieli wymianę z zaprzyjaźnioną szkołą z Barcelony. Z tego co wiem to bardzo dobrze posługujesz się językiem hiszpańskim. 10-cioro uczniów pojedzie do Barecolny i zamieszka z uczniem z tamtej szkoły przez 3 tygodnie a później sytuacja będzie odwrotna. Zresztą chyba wiesz na czy polegają wymiany, prawda. Więc jeśli byś chciała to z pewnością pojedziesz bo nie wiele uczniów w naszej szkole mówi po hiszpańsku. - powiedział uśmiechnięty. Tak to u niego zauważyłam cały czas się uśmiecha.
- No jasne że bym chciała ale muszę pogadać jeszcze z rodzicami, rozumie pan. więc kiedy by się ta wymiana miała odbyć ?! - zapytałam podekscytowana. Och tak teraz mi brakowało plaży, słońca i przystojnych Hiszpanów.
- za 2 miesiące - powiedział. Nagle rozległ się dźwięk telefonu Owena. Spojrzał na wyświetlacz swojego smartfonu i uśmiechnął się.
- jeśli nie masz więcej pytań to możesz iść na lunch - oznajmił.
- dobrze - powiedziałam po czym wstałam i skierowałam się do drzwi.
-zaczekaj masz tu jeszcze klucze do waszych szafek szkolnych - powiedział rzucając mi klucze. złapałam przy kluczach były małe karteczki z numerkami "226" i "110".
- dziękuje, do widzenia. - powiedziałam otwierając drzwi.
- do widzenia- powiedział dyrektor po czym wyszłam.
Skierowałam się na stołówkę wiedziałam gdzie jest bo Bryan mi mówił.
Kiedy weszłam poraziła mnie ilość osób. Myślałam że skoro minęło już trochę przerwy będzie tu mniej ludzi. Ale się myliłam stołówka była cała zapchana a wcale nie była mała. Kupiłam sobie sałatkę grecka i mrożoną herbatę. Wzięłam jedzonko i zastanawiałam się gdzie usiąść. Nigdzie nie widziałam Bryana a Zayn siedział przy pełnym stoliku z nowymi kumplami. Wyszło na to że jeszcze dziś poznam kogoś nowego. Rozejrzałam się dookoła. Nigdzie wolnego miejsca ! Nagle zobaczyłam jedno obok ślicznej dziewczyny i trzech kolesi którzy siedzieli obok niej. Wyglądali trochę jak skejci. Wiecie grzywy na bok i te sprawy. Ta dziewczyna pewnie musiała być najpopularniejszą dziewczyną w szkole a przynajmniej tak wyglądała.
Postanowiłam zaryzykować. W końcu raz się żyje.
- cześć, wolne ?! - zapytałam
- jasne - powiedział jeden z chłopaków.
- wiesz co robisz największy błąd w swoim życiu - powiedział inny chłopak w zielonej bluzie.
- dlaczego ? -zapytałam kiedy usiadłam.
- bo miałaś dobry początek , ludzie o tobie mówią rozmawiałaś z najpopularniejszymi chłopakami w szkole. A teraz twój poziom fajności spada w dół po przez siedzenie z nami - powiedziałam śliczna brunetka.
-dalej nie rozumiem - powiedziałam zdziwiona.
- chodzi o to że mało kto się z nami zadaje bo jesteśmy no jak to inni uważają kujonami. - powiedział chłopaka w bluzie.
- wiesz co mam w dupie innych. Niech sobie mówią co chcą . A poza tym nie wyglądacie na kujonów. - powiedziałam zaczynając jeść sałatkę. Oni kujonami nie możliwe.
- jak chcesz. twój wybór. - powiedziała dziewczyna.
- chcę a tak w ogóle jestem Julie - powiedziałam z uśmiechem.
- Caroline - powiedziała brunetka. - a to jest Lucas, Joe i Kevin.- przedstawiła mi chłopaków.
Przez resztę lunchu z nimi rozmawiałam. Są świetni. Nigdy bym nie powiedziałam że kujony. A poza tym ktoś kto ma bardzo dobre oceny nie musi być od razu kujonem tylko po może jest inteligentny. Później wychodząc ze stołówki dopadłam Zayna i dałam mu klucz do szafki 226. Następnie sama udałam się w poszukiwaniu swojej o numerze 110. W końcu znalazłam znajdowała się na parterze. O tworzyłam ją w środku było czysto. Cud. Wrzuciłam więc wszystkie nie potrzebne książki i zabrałam tylko Biologię. Moją ostatnią lekcję ! Nagle poczułam , że chce mi się siusiu. Łazienka znajdowała się obok szafek więc się do niej udałam. Gdy skorzystałam zaczęłam myć ręce. Moja mam ma jakąś obsesje na punkcie czystych rąk. Nagle zadzwonił dzwonek oznajmiający początek lekcji. Wytarłam szybko dłonie w jednorazowe papierowe ręczniki. Chwyciłam książki od biologi i rzuciłam się do drzwi. Z pełnymi rękami naparłam na nie całym ciałem ,żeby je otworzyć ale natrafiłam na opór. Co u licha ? Na korytarzu rozległ się niemiłosierny krzyk. Jeszcze raz delikatnie pchnęłam drzwi. Na podłodze na korytarzu siedziała skulona dziewczyna rycząca dziewczyna trzymająca się dłonią za nosa spomiędzy palców ciekła jej krew. Prawie puściłam pawi.
- ty uko - krzyczała niezrozumiale - amałs mi os.
- o FUCK ! -w zasadzie to wszystko na co w tej chwili było mnie stać.
Dziewczyna podniosła się i poleciała biegiem wzdłuż korytarza. Ja stałam chwile oszołomiona ty co przed chwilą się stało. No i to się nazywa pierwszy dzień w szkole na całego ! Chwilę później pobiegłam za nią. Dobiegłam aż do pielęgniarki szkolnej. Gdzie siedziała dziewczyna a pielęgniarka ją opatrywała. Stwierdziłam że dziewczyna którą walnęłam drzwiami do klon lalki barbie.
- czy... czy nic jej nie jest ? -zapytałam zdyszana.
- jeszcze nie wiem kochana. ale lepiej wracaj na lekcje - powiedziała miła pielęgniarka.
- ja naprawdę cię przepraszam ! - powiedziałam kierując wzrok na barbie.
- idź do diabła dziwko ! - krzyknęła.
No to chyba się nie zaprzyjaźnimy. Cudowny pierwszy dzień w szkole.
Na biologi w ogóle nie słuchałam. Nauczycielka dała mi spóźnienie bo nie było mnie na pierwszych 15 minutach. Kiedy zadzwonił dzwonek natychmiast się spakowałam. Gdy tylko wyszłam z klasy zauważyłam Zayna przy jego szafce. Podeszłam do niego.
- to co jedziemy do domu - zapytałam. Chciałam jak najprędzej opuścić tą cholerną szkołę !
- już - powiedział po czym skierowaliśmy się na parking.
- jak nazywała się ta dziewczyna obok której siedziałaś na lunchu ? -zapytał nie spoglądając na mnie.
- Caroline, a co ? zakochany ? -zapytałam uśmiechają
- KURWAA !!! CO ZA POJEBANE CHUJE ! OBIECUJE ŻE ICH ZAJEBIE ! - zaczął klnąc Zayn.
- co się plujesz ? -zapytałam zaciekawiona.
- porysowali mi samochód !!! chuje ujebane ! - dalej darł się Zayn.
- gdzie?
- tu ! - powiedział po czym wskazał drzwi kierowcy. Były całe porysowane. Najwięcej było kutasów. Nie wiem czemu ale chciało mi się śmieć.
- moje porsche ! - klnął coś pod nosem.
- już nie histeryzuj ! chcę jechać do domu ! -zaczęłam marudzić ! nie spędzę tu całego dnia !
Spojrzał na mnie z chęcią mordu w oczach. Bez słów wsiadł do samochodu. Zrobiłam to samo po czym ruszyliśmy. Nagle przed nami pojawiła się zaczytana dziewczyn wgl. nie patrząca co się dzieje dookoła. Zayn w ostatniej chwili zahamował. Dziewczyna się przewróciła.
- PATRZ JAK CHODZISZ ! - zaczął krzyczeć Zayn .
- ZAYN ZAMKNIJ SIĘ ! Nic ci nie jest ? -zapytałam dziewczynę która się właśnie podnosiła.
- nie spoko ! przepraszam to moja wina ! - powiedziała.
- wiemy że twoja ! - powiedział Zayn z ironią. Spojrzałam na niego wzrokiem " Zamknij się bo nie ręcze za siebie "
- daleko mieszkasz? - zapytałam dziewczyny.
- 4 kilometry z tond ! - powiedziała uśmiechając się.
- wskakuj podwieziemy cię - powiedziałam do dziewczyny po czym uśmiechnęłam się zachęcająco.
- no nie wiem... albo wiesz co dobra. - powiedziała uśmiechnęła się.


__________________________________________________
Okey skończyłam !!!
Wiem że jest długie ale przyjaciółka nalegała a czego się nie robi dla przyjaciół !
Przepraszam za błędy nie chce mi się sprawdzać gdzie je mam !
Mam nadzieje że się podobało ^^
komentujcie !
 

 
02 LISTOPADA 60
*Julie

Drrr... ! -ze snu wyrwał mnie dźwięk budzika. Nie otwierając oczu wymacałam ręką na nocnym stoliku szatańskie urządzenie i wyłączyłam je. Po chwili usnęłam ponownie.


7:15
-Julie, wstawaj - przez sen usłyszałam głos mojej mamy.
- nie mamo, proszę ! - wymamrotałam nie otwierając oczu.
- Julie wstawaj ! Ale już ! za niecałą godzinne zaczynasz lekcje w nowej szkole ! pośpiesz się i wstawaj ! - powiedziała mama odsłaniając okna w moim pokoju. Otworzyłam prawe oko od razu poraziły mnie pierwsze promienie słońca. Spojrzałam na nią.
- no wstawaj Julie ! Zayn na ciebie czeka ! na dole masz śniadanie ja muszę zaraz iść do pracy- powiedziała wychodząc z pokoju. Podniosłam się z łóżka i poszłam do łazienki. Wzięłam ekspresowy prysznic, zrobiłam lekki makijaż i wyprostowałam włosy po czym ubrałam się w to
http://urstyle.pl/styl/Julie/stylizacja/school-is-not-so-bad/.
Następnie zaszłam na dół gdzie czekało na mnie śniadanie a mianowicie kanapki z serem, szynką, sałatą, pomidorem i ogórkiem. Wzięłam jedną i zaczęłam jeść w tym momencie do kuchni wszedł Zayn. Wyglądał jak by w ogóle nie spał.
- hej i jak ci się spało ?- zapytał uśmiechając się. No tak myśli że tymi uśmieszkami mnie udobrucha. Niech zapomni ! To przez niego musieliśmy się wyprowadzić! Bo go ze szkoły za pobicie wyrzucili ! Nie mogę się z tym pogodzić że musiałam tam zostawić wszystko co dla mnie najważniejsze. Moich przyjaciół. Chociaż jestem w Londynie dopiero 3 dni już tęsknie za Ashley. Od przedszkola byłyśmy nierozłączne a teraz mam świadomość ze jak będę chciała ją zobaczyć to będę musiała oglądać zdjęcia.
- może być! wolałabym spać w moim pokoju z Nowym Yorku. -powiedziałam nie patrząc na niego.
- Julie... przepraszam ! Ile razy ma cię jeszcze przepraszać ?! kiedy w końcu mi wybaczysz ? -zapytał robić mnie zbitego pieska. Ochh... tak w tym był naprawdę mistrzem. Na szczęście nie musiałam odpowiadać bo w tym momencie do kuchni weszła mama ubrana elegancko z czarną teczką w dłoni i filiżanką kawy w drugiej.
- No moi kochani, ja za chwilę muszę wyjść do pracy - no tak nigdy nie mieli dla nas z tatą czasu zawszę na pierwszym miejscu była praca ! Nie mówię że nas nie kochali ale brakowało mi tego ciepła rodzinnego. Gdy byliśmy z Zaynem młodsi opiekowały się nami opiekunki a było ich naprawdę sporo bo raczej do najgrzeczniejszych nie należeliśmy. Ale za to nie mogła nigdy narzekać na brak pieniędzy zawszę miała to co chciałam no może oprócz rodziców. - więc życzę wam powodzenia pierwszego dnia w nowej szkole macie tu plany lekcji-podała na białe kartki - na przerwie na lunch macie się zgłosić do dyrektora Owena.- na koniec pocałowała nas w czoła - Zayn wiesz gdzie jest szkoła ? Tata mówił że ci pokazywał. - zapytała mama.
- tak wiem - powiedział obojętnie.
-to dobrze ! do widzenia kochani będę w domu około 19-stej . powiedziała po czym wyszła.
Spojrzałam na Zayna ten pochłaniał kolejną kanapkę.
- Okey, zbieramy się bo nie zdążymy ! - powiedział kiedy skończył jeść czwartą kanapkę. Zabrałam plecka i ruszyła w stronę samochodu a dokładniej czerwonego kabrioleta porsche . do pięciu minutach staliśmy na światłach. Dziś nie było ani ciepło ani zimno powiedziałam bym że akurat.
-Hey, I just met you, and this is crazy,- usłyszałam dźwięk mojego telefonu spojrzałam na wyświetlacz to Ash. Natychmiast odebrałam.
- Siemka, kochana -przywitałam się z przyjaciółką
- hejka, i co u ciebie ? -zapytała.
- bywało lepiej - powiedziałam po czym spojrzałam na Zayna. Ten posła mi kolejne przepraszające spojrzenie.- a u ciebie ? czekaj którą ty teraz masz godzinę ?
- przed trzecią a co ? nie mogę usnąć ! nie wyobrażam sobie że za parę godzin pójdę do szkoły bez ciebie ! - powiedziała załamany głosem.
-wiem, mam to samo. zobaczysz będzie lepiej. Też za tobą tęsknie. -powiedziałam.
- i co jak jest w Londynie ?
- tak sobie. wiesz co, będę musiała kończyć bo zbliżamy się do szkoły, papa kochana zadzwonię później - powiedziała do przyjaciółki kiedy tylko oczom ukazała się szkoła.
- no papa śliczna, wejdź później na fejsa ! - powiedziała kończąc rozmowę.
Spojrzałam na budynek to miała być szkoła ? w niczym nie przypominała szkoły ! no może tym że kręciło się tam parę nastolatków to wszystko. powiedziałabym raczej że to może centrum handlowe. Jeździliśmy po parkingu minut w poszukiwaniu wolnego miejsca. Czy tylko ja w tej szkole nie ma prawka ? ludzie opanujcie się !
- JEEEST !!! wolne ! - zawołałam gdy tylko zobaczyłam wolne miejsce. Zaczęłam pokazywać mu palcem gdzie. Zaczął jechać w jego stronę. Nagle zauważyliśmy że duży jepp wyładowany ludzmi też jedzie w jego stronę. Zayn przyśpieszył jeep też jechaliśmy na siebie z ogromną prędkością od zderzenia dzieliły nas centymetry kiedy poczułam szarpnięcie Zayn skręcił na wolne miejsce. Spojrzałam na niego moimi wielkimi gałami pełnymi przerażenia.
- Bóg cię opuścił? -zapytałam go trochę zła. jeszcze trochę bylibyśmy trupami !
- nie przesadzaj -powiedział wychodząc z samochodu
- koleś dwa słowa WYPIERDALAJ STĄD !!! to moje miejsce ! - zawołał kierowca jeepa do Zayna.
- też dwa słowa dla ciebie kolego WAL SIĘ ! nigdzie nie idę !- powiedział Zayn. Och... nie jesteśmy w nowej szkole a on już musi wdawać się w awantury.
- powiedziałem spierdalaj ! - wściekła się kierowca jeepa.
- to zmuś mnie frajerze ! - powiedział zachęcająco Zayn. kierowcy nie było trzeba dwa razy powtarzać wysiadł z samochodu i zaczął podążać w naszą stronę. Zayn czekał na niego z miną " chodź tu frajerze to ci pokaże ". Staneli sobie twarzą w twarz w powietrzu wisiała bójka. O nie! Nie kolejny raz ! Nie będę kolejny raz się wyprowadzać ! Nie i koniec !
- spierdalaj już ! - powiedział nieznajomy.Spojrzałam na niego
- dajcie sobie spokój dobrze ?! Byliśmy pierwsi na tym miejscu i nigdzie nie odjedziemy ! to nie jest twoje miejsce ! Nigdzie nie jest napisane że jest twoje ! więc żegnaj ! - powiedziała mu prosto w twarz ale spokojnie. Nie miałam zamiaru nigdzie odjeżdżać i szukać kolejnego miejsca. Odwróciłam się pociągając za sobą Zayna i ruszając w stronę szkoły.
- widzisz twoja dziewczyna musi cię bronić cieciu ! - powiedział do Zayna.
Brat spojrzał na mnie a ja mu posłałam tylko spojrzenie " Nawet nie próbuj ".

__________________________________________________
Skończyłam 1 rozdział ^^
Mam nadzieję że będzie się Wam podobać!
W kolejnym rozdziale pojawią się kolejni bohaterowie !
Blog nie trochę inny niż każdy ponieważ tu chłopcy z 1D jeszcze się nie znają !
Komentujcie !
xoxo
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 


Julie Malik [Jul, blondynka]
01.01.1996 (16 l.) Londyn
Uczęszcza do Liceum
Julie jest : ładna, mądra, wysportowana, popularna,uparta, bardzo bogata, wygadana, szalona , odważna , czasami wredna i samolubna.
Najlepszą przyjaciółką Julie jest Ashley
Julie ma
brata bliźniaka
Zayn (17l.)
Matka Julie jest znaną dziennikarką w telewizji a ojciec posiadaczem najlepszych klubów w USA.
Uwielbia : zakupy, buty, długo spać, imprezy z Ashley, dobre książki ,cheerleading ,długie wycieczki, muzykę.


Michelle Smith [Mich]
30.04.1996 (16.l.) Londyn
Uczęszcza do Liceum
Michelle jest : miła, lubiana, bogata, zabawna, utalentowana muzycznie,cheerleaderką
Michelle ma
młodszą siostrę
Helen (8.l.)
Jej ojciec jest chirurgiem a matka szanowanym adwokatem.
Uwielbia : zwierzęta, pomagać ludziom, dobrą zabawę, poznawać nowych ludzi, zakupy, cheerleading, żelki, simsy,



Caroline Thorne [Caro, Ca, Kujonka]
01.03.1996 (16.l.)
Uczęszcza do liceum
Caroline jest : bardzo mądra, ładna, bogata, zabawna, miła, szalona , utalentowana w każdej dziedzinie, perfekcjonistką.
Caroline ma :
starszą siostrę
Rose (23.l.)
Jej ojciec jest właścicielem " L’Oreal Paris" a matka dyrektorką " L’Oreal Paris"
Uwielbia : naukę, dobre książki, zakupy, muzykę, taniec, aktorstwo, mieć wszystko idealnie .


Natalie Jankins [Natt ]
16.06.1996 (16l.) Londyn
Uczęszcza do liceum
Natalie jest : popularna, wygadana, odważna,zadziorna, szalona, zabawna, zazwyczaj wredna i samolubna dla nowych osób, pyskata, bogata, cheerleaderką, wysportowana
Natalie ma :
młodszego brata
Eric (12.l.)
starszego brata
Chris (19.l.)
Jej matka jest architektem a ojciec trenerem najlepszych sportowców w całej Anglii .
Uwielbia : kłótnie, imprezy , cheerleading, mięso, sport, dręczyć innych, zakupy.





Ashley Milan [Ash]
23.05.1996 (16.l.) New York
Uczęszcza do liceum
Ashley jest : najlepszą przyjaciółką Julie, mądra, zabawna,bogata, lubiana, popularna, szalona, uzdolniona literacko.
cheerleaderką
Ashley jest jedynaczką
Jej mama jest projektantką mody oraz organizatorką pokazów mody, jej tata zginoł kiedy miała 6 lat w wypadku samochodowym.
Uwielbia : pisać wiersze, zakupy, cheerleading, sport, zwierzęta , jazdę konno, dobrą muzykę ,



Sage Blue [Se, ]
05.08.1996 (16l.) Londyn
Uczęszcza do liceum
Sade jest : zarozumiała, pyskata, popularna, ładna, wścibska, bogata,zabawna , wysportowana. cheerleaderką
Sage ma :
młodszego brata i siostrę
Leo (14l.) , Mindy (14.l.)
Jej rodzice są adwokatami.
Uwielbia : denerwować innych. podrywać chłopaków, imprezy, zakupy , drogie ubrania, cheerleading,
* Chodzi z Liamem


Bryan Payne
27.07.1996 (16.l.) Londyn
Uczęszcza do liceum
Bryan jest : zabawny , mądry , wysportowany, populary ,bogaty, zawodnikiem american football, odważny
Bryan ma
starszego brata
Liam (17.l.)
Uwielbia : konkurować z bratem, dobrą muzykę , grać na pleystation , ładne dziewczyny , denerwować dziewczynę Liama , sport.


Liam Payne
29.08.1995 (17l.) Londyn
Uczęszcza do Liceum
Liam jest : zabawny, mądry, populary , utalentowany muzycznie, skromny, zawodnikiem american football, wysportowany, czasami za poważny . lubiany , najlepszym przyjacielem Nialla
Liam ma
młodszego brata
Bryan (16.l.)
Uwielbia: mądre dziewczyny , sport, muzykę, grać na gitarze , Disney Chanel


Zayn Malik [ mulat, buntownik ]
31.12.1995 (16/17.l) Londyn
Uczęszcza do liceum
Zayn jest : zabawny , porywczy, strasznie opiekuńczy w stosunku do siostry, bardzo bogaty , odważy, szalony , pyskaty , popularny, uzdolniony muzycznie
Zayn ma
siostrę bliźniaczkę
Julie (16.l)
Jego jest znaną dziennikarką w telewizji a ojciec posiadaczem najlepszych klubów w USA.
Uwielbia: sport, gry, swoją fryzurę, oglądać długie filmy, muzykę, swoje powiedzonko "Vas happenin?!"


Harry Styles [loczek, ]
01.02.1996 (16.l.) Londyn
Uczęszcza do liceum
Harry jest: zabawny, populary, dzieciny, romantyczny , bogaty, uprzejmy, mądry, utalentowany muzycznie, najlepszym przyjacielem Louisa, wrażliwy
Harry ma
starszą siostrę
Gemma (22l.)
Uwielbia : muzykę, Louisa, chodzić i spać nago, rozmawiać z dziewczynami,Twixa , Harrego Pottera


Niall Horan [blondasek]
13.09.1995 (17l.) Londyn
Uczęszcza do liceum
Niall jest : miły,populary, bogaty, lubiany, wiecznie głodny,utalentowany muzycznie,szarmancki dla kobiet
Niall ma
starszego brata
Greg (22l.)
Uwielbia : dużo jeść , spać, spotykać się z przyjaciółmi, muzykę, nic nie robić


Louis Tomlinson [ Lou, Marchewkarz ]
24.12.1994 (17/18 l.) Londyn
Uczęszcza do liceum
Louis jest : dzieciny , lekko myślny , zabawny, lubiany, utalentowany muzycznie, bogaty.
Louis ma
5 młodszych sióstr
Lottie (13 l.)
Georgia (12 l.)
Fizz (10 l. )
Daisy i Phobe (7 l.)
Uwielbia : wygłupiać się, bawić się włosami harrego, grać w gry, muzykę, marchewki




*Warto wiedzieć
-Daty urodzenia chłopaków oraz ich rodzeństwo i wiele innych rzeczy zostało zmienione !
- Julie jest siostrą bliźniaczką Zayna ale chodzi do klasy niżej ponieważ urodziła się w nowy rok a Zayn w sylwestra.
- Akcja opowiadania rozgrywa się zanim chłopaki stali się sławni !!!















  • awatar Gość: Zajebisty blog :) to opowiadanie super ci wyszło
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›