• Wpisów: 11
  • Średnio co: 173 dni
  • Ostatni wpis: 5 lat temu, 21:58
  • Licznik odwiedzin: 4 211 / 2088 dni
 
iwantonedirection
 
3 LISTOPAD (czwartek)
5:25
Julie


Ze snu gwałtownie wyrwał mnie potężny grzmot.Odruchowo usiadłam, oczy wychodziły mi z orbit a serce waliło jak szalone. O matko, jeszcze chyba nigdy w życiu się tak nie wystraszyłam ! Nie to że nie lubię burzy. Ale bez przesady ! Zapaliłam nocną lampkę na stoliku obok łóżka. Spojrzałam na zegarek a on wskazywał ze jest 5:26. haha... jeszcze nigdy tak prędko nie wstałam! Poważnie ! Jak  mieliśmy samolot do Londynu na 6:00 to polecieliśmy następnym bo zaspałam. No cóż, trudno już taka jestem ,że kocham spać ! Zgasiłam lampkę i położyłam się, do szkoły miałam dopiero na 8:45 ! Zamknęłam powieki usiłując zasnąć ponownie. Minęło 5 minut i nic. 10, 15... krople a raczej strumień deszczu waliły w moje okna. To na nic nie usnę a przecież nigdy nie miałam z tym problemu ! No  cóż teraz już była równo 6, więc wstałam !
Udałam się do łazienki teraz na szczęście miałam swoją własną bo kiedy miałam z Zaynem wspólną wiecznie miał jakieś wąty że za długo siedzę w łazience ! Wzięłam prysznic, włosy rozpuściłam , zrobiłam lekki makijaż i na sam koniec ubrałam się w to. Rzadko  ubieram trampki i plecaki ale byłam nowa w szkole i wolałam się nie wyróżniać ! Kiedy wyszłam z łazienki była 6:34. Zeszłam na dół mama już zrobiła śniadanie ale jej nie było. Zostawiła na stole kartkę.

Witajcie kochani,
Musiałam dziś wcześniej iść do pracy bo mają jakieś problemy i muszę im pomóc !
Będę około  21 nie martwcie się !
Zjedźcie całe śniadanie !
Kocham was !
Mama.

No tak jak zwykle praca najważniejsza, ale trudno już dawno się z tym pogodziłam. Na śniadanie były tosty wzięłam jednego i zaczęłam rzuć. Jakoś nie lubiłam jeść rano potem chciało mi się rzygać ! Wzięłam jeden kęs i na tym się skończyło. Do kuchni wszedł Zayn w slipkach. Tak ja by nie mógł się ubrać.
- Nie masz ubrań ?! - zapytałam z ironią, chciaż widok był całkiem nie zły ale jednak to mój brat !
- A co ci się nie podoba ? -zapytał biorąc tosta.
- To że jesteś prawie nagi , bystrzaku !
- Przesadzasz ! O której dziś kończysz ?
- yyy... około 15- zastanowiłam się
- ok to spoko ale będziesz musiała poczekać bo ja kończę po 16. Wiesz ma trening z chłopakami.- powiedział jakiś taki dumny , hahaha.... ciekawe z czego ?! Był tylko w drużynie to wszystko. - Mowiła ci mama że za dwa dni jadą z ojcem do Paryża ?!
- Tak, i co z tego ?!- zapytałam, w końcu rodzice często wyjeżdżali.
Nic nie odpowiedział tylko uśmiechnął  się dyskretnie i udał się do swojego pokoju się ubrać, mam nadzieję.


10:43
Caroline

Stałam przy szafkach wyjmując potrzebne książki za chwile miałam  zacząć 3 lekcje Chemie. Wyjęłam
książki i rozejrzałam się po korytarzu. No tak podążali nim nasi kochani bohaterowie. Drużyna footballowa. Innym słowem banda nadętych snobów. Ludzie przyciskali się po ścian że by zrobić im przejście. Co oni w nich widzieli ?! Szli dalej dumni z siebie w bejsbolówkach w barwach naszej szkoły ! ŻENADA. Przechodzili obok mnie , stałam dalej przy szafce nie miałam zamiaru być przez nich staranowana. Już i tak cała szkoła uważa mnie za kujonkę.
- Cześć, Caroline ! - powiedział jeden z nich. Był nowy. Mulat. Tak już naprawdę nie mają się z kogo nabijać. Zamiast odpowiedzieć mu coś głupiego spaliłam cegłę. Poszli dalej i bardzo dobrze
! Ochh... czy nikt nigdy nie weźmie mnie na poważnie


11:35
Julie

Kiedy ta cholerna lekcja się w końcu skończy ?! Siedziałam właśnie na fizyce ! Był sprawdzian o którym nie miałam pojęcia i go zawaliłam na maksa !!! Nigdy nie była dobra z fizyki a oni byli kilka rozdziałów do przodu ! Za chwile zadzwoni dzwonek !!! dzwoń !!!! Wszyscy już oddali sprawdziany, jakieś pięć minut temu. Nagle rozległ się głos nauczyciela.
- Oceniłem już wsze sprawdziany i nie jestem z nich zadowolony ! Mogło wam pójść o wiele lepiej tym bardziej że materiał nie był zbyt trudny ! Tym którzy chcą poprawić sprawdzian wyznaczam termin we wtorek na 6 lekcji. A teraz dyktuje oceny !- powiedział - Cook 3, Bell 3, Miller 5 brawo, Payne najlepsza praca bez żadnego błędu gratuluje 6- powiedział spojrzałam na Bryana a ten zero emocji widocznie dla niego to musiała być normalka. Nauczyciel dyktował dalej prawie same tróje - Malik 1 - powiedział i pokręcił głową. To jemu było żal ?!  A co ja mam powiedzieć ? Moja pierwsza pała. Cudownie.
-Drrr...- Nareszcie ten piekielny dzwonek zadzwonił i oznajmił przerwę.Szkoda tylko że nie wcześniej. Kiedy zabrałam swoje książki w klasie już nikogo nie było !!! Matko , ale refleks !!! Wyszłam przy drzwiach na mnie czekał Bryan.
-Gratuluje - powiedziałam uśmiechając się choć wcale nie było mi tak wesoło.
- Dziękuje, a ty co tak słabo ? - zapytał również się uśmiechając. Posłałam mu mordercze spojrzenie.
- Nigdy nie była dobra z fizy a tym bardziej że w Nowym Yorku nie przerabiałam tego tematu - powiedziałam.
- Więc co poprawka ? Jak chcesz to możesz dziś do mnie przyjść to się razem pouczymy. - zaproponował. O mamusiu takie ciacho zaprasza mnie do siebie. Tylko czy ja się czegokolwiek nauczę w jego obecności.
- jasne, tylko nie wiem gdzie mieszkasz.- powiedziałam szczęśliwa. Zauważyłam że wszystkie dziewczyny zmierzają w stronę sali gimnastycznej. O fuck kompletnie zapomniałam!!! Dziś jest ten "casting" na cheerleaderkę. Miałam na niego iść już w dawnej szkole była i teraz też zamierzam.
- słuchaj ja muszę iść dałam ci wczoraj mój numer to mi potem zadzwoń okey ? - powiedziałam szybko rzucając mu tylko przepraszające spojrzenie. Szybko pobiegłam w stronę szafki po znajdowała się zupełnie w innej części szkoły a musiałam wziąć spodenki i t-shirt na w-f a raczej całą masę ubrań bo nie mogłam się zdecydować. Biegłam z szybkością światła. No prawie. Ostatni zakręt za nim była moja szafka. Pokonywałam zakręt kiedy na kogoś wpadłam. Wywróciłam się. Cholera ja to mam szczęście. Spojrzałam na tą osobę na którą wpadłam to była Michelle. Uśmiechała się. Jej chyba ten słodziutki uśmieszek nigdy nie schodził z twarzyczki niewinnego aniołka.
- przepraszam, śpieszę się - powiedziałam podnosząc się zauważyłam że ma na sobie strój cheerleaderki.- jesteś cheerleaderką ?
- jasne! zaraz jest konkurs na nową idziesz ? - zapytała
- tak tylko muszę wziąć rzeczy  z szafki - powiedziałam.
- ok. spoko to na ciebie poczekam- powiedziała. a ja szybko po pędziłam wrzuciłam książki z fizyki i zabrałam torbę z ubraniami. podeszłam do Michelle.
- to co idziemy ? -zapytałam.
-jasne. - powiedziała i ruszyłyśmy w stronę sali gimnastycznej. - czy to prawda że złamałaś Sage nos ?
- yyy... -zastanawiała się co odpowiedzieć - można tak powiedzieć.-Cały dzień unikałam ludzi biegałam z sali do sali. Nie chciałam jej spotkać. No cóż bądźmy szczerzy. Trochę się bałam.
- nie gadaj !!! Cały dzień z nią spędziłam z zadowolona nie jest ! - powiedziała choć było widać że ból Sage sprawiał jej radość. Widocznie musiała być taką żmiją na jaką wygląda. Teraz dopiero na to wpadłam że nie widziałam jej cały dzień a przecież chodziłam z nią do klasy.
- A nie wiesz gdzie ona jest dziś ? -zapytałam.
- Dziś byłyśmy zwolnione z lekcji żeby ćwiczyć nowy układ - powiedziała zadowolona.  Doszłyśmy do szatni.
- Okey , ja idę się przebrać do zobaczenia.- powiedziałam uśmiechając się do niej.
- spoko. powodzenia, Na pewno dasz sobie radę !!! - powiedziała z uśmiechem.


________________________________________________
Skończyłam ^^
Przepraszam za błędy i mam nadzieje że nie ma ich zbyt dużo.
Dziś jest troszkę o Caroline i mam nadzieje że choć troszkę się podoba.
Komentujcie szczerze kochani
xoxo

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego