• Wpisów: 11
  • Średnio co: 181 dni
  • Ostatni wpis: 5 lat temu, 21:58
  • Licznik odwiedzin: 4 360 / 2177 dni
 
iwantonedirection
 
11:50
Julie

Po dosyć długich namysłach przebrałam się w różowe szory na W-F , białe krótkie conversy i miętowy top z napisem „ I’m the Best !”. Myślę że to dobry wybór a tym bardziej top ! Cheerleaderka musi być pewna siebie ! A ja jestem ! Wyszłam na korytarz. Drzwi Sali gimnastycznej były szeroko otwarte. W środku znajdowało się mnóstwo dziewczyn gadających ze sobą i chichoczących. Wzięłam głęboki wdech i weszłam do środka. W powietrzu wyczuwało się napięcie. Stanęłam na palcach i zaczęłam szukać Michelle . Póki co była jedyną poza Caroline dziewczyną którą znałam w tej powalonej szkole. Cóż to było na nic nigdzie jej nie spostrzegłam. W Sali była chyba połowa szkoły więc moje szanse raczej były marne. Nagle zadzwonił dzwonek aż cud że go tu było słychać ! Zapadła całkowita cisza. Chore !!! Czyżby mama się pomyliła i zapisała mnie do szkoły dla debili ?! Chyba tak. Wszystkie stanęły twarzami do drzwi , więc wolałam się nie wyróżniać.
Po chwili zaczęły wchodzić do środka cheerleaderki. Wchodziły według wzrostu od najniższej do najwyższej. Zauważyłam gdzieś w środku Michelle . Do dlatego jej nie widziałam w tłumie.  
Wchodziły i ustawiały się w idealnie prosty rząd na środku Sali . Na końcu weszła trenerka Rose  a wraz z nią na końcu dziewczyna której niechcący złamałam nos. Widocznie była kapitanem. To już wiem kto na pewno cheerleaderką NIE będzie. Ja ! Życie jest jednak żałosne.
- Witam tu wszystkie zgromadzone jestem jak już pewnie doskonale wiecie Madison Rose – zaczęła trenerka. Była kobietą po 40-esce o doskonałym zgrabnym ciele i blond włosach do ramion spiętych w kucyk. No  i wydawała się miła. – Zgromadziłyście się tu wszystkie ,każda z was jest inna, ale cel jeden, zostać cheerleaderką . Uda się to jednej z was. Ostrzegam ,że nie będzie łatwo. Więc dziewczyny o słabych nerwach niech od razu wyjdą bo nie dadzą rady – powiedziała po czym wyczekiwała. Nikt nie wyszedł z Sali – No więc dobrze – zaczęła ponownie- Każda dziewczyna która waży powyżej 58 kilogramów nie masz szans zostać cheerleaderką , proszę was nie traćcie naszego i swojego czasu i wyjdźcie jeśli nie spełniacie tego warunku .- powiedziała. Sporo , a nawet bardzo sporo dziewczyn wybiegło z Sali z łzami w oczach i spuszczonymi głowami. Nagle, trenerka Rose nie wydawała się już taka miła. Miałam szczęście, mieściłam się w jej skali. Nie chciałam się tak podać i wyjść, chciałam trochę powalczyć, nawet jeśli nie miałam szans.
- dobra to jedziemy dalej z naszymi regułkami, każda cheerleaderka musi potrafić podstawowe figury takie jak , gwiazda z przejściem do szpagatu, gwiazda na jednej ręce, przewrót w tył i w przód – powiedziała po czym salę opuściło następne dziewczyny. Matko , kto tego nie potrafi? Ludzie żyjemy w XXI wieku nie róbcie z siebie ofiar. Chociaż w tej chwili sama nią byłam skoro tu zostałam, a kapitanem jest dziewczyna której złamałam nos.
- Dobrze, jak widać zostały tylko najlepsze i to mnie cieszy- powiedziała i się uśmiechnęła –do małej grupki dziewcząt.  
- Nasz mały konkurs będzie się składał z trzech etapów , więc pierwszy etap dziewczyny zaprezentują wam nasz doping , poczym każda z was zaprezentuje go jak najlepiej , drugi etap same wymyślacie własny doping na wylosowany temat ,będziecie to robić na poczekaniu, a ostatni etap to wasz układ – powiedziała poczym przyjrzała się uważnie każdej dziewczynie – nie mam całego dnia, więc chcę to skończyć do półtora godziny, w pierwszym etapie odpadnie 8 dziewcząt , zostanie 16 , w drugim już 11 i jak pewnie każda potrafi liczyć zostanie pięć , nasze kochane finalistki muszą się spisać jak najlepiej. Chcę żebyście wiedziały ,że decyzję podejmuję sama więc to nie ma znaczenia ,że macie przyjaciółkę w drużynie, oceniam wasze możliwości a nie znajomości. Powtarzam jeszcze raz podejmuję ją tylko i wyłącznie sama. – och.. jak po jej słowach mi ulżyło no to jakieś tam szanse jednak miałam . Jakieś. Sage, dziewczyna ze złamanym nosem posyłała mi wściekłe spojrzenie – no dziewczęta zaprezentujcie im nasz doping !


12:30
Zayn

Spoglądam kolejny raz na zegar. Ile można ? Nie dość ,że trzeba wstawać o 6-tej , to jeszcze jestem głodny i muszę czekać na lunch. Facet od biologii dalej pieprzył ten swój „wykładzik” z którego gówno co rozumiałem. W sumie to wcale go nie słuchałem. Ostatnio cały czas w głowie miałem obraz tej dziewczyny. Caroline. Taaa… była śliczna. Ale ona nawet na mnie nie spojrzy. Dziwne ! Zazwyczaj nie miałem problemu z dziewczynami. No cóż bądźmy szczerzy leciały do mnie jak pszczoły do miodu. Z moich zmyśleń wyrwał mnie dzwonek. Nareszcie. Wrzuciłem książki do plecaka i udałem się na szkolną stołówkę.


12:36
Michelle

Julie całkiem nie źle sobie radzi. Przeszła śpiewająco przez pierwszy etap. Czekam teraz na jej doping. Wylosowała temat ratowania zwierząt. Myślę , że da radę. Jest naprawdę rewelacyjna.


12:40
Zayn

Wziąłem cheeseburgera. Cud ! W końcu jakaś normalna szkoła która karmi dzieci Fast foodami. Na tackę położyłem jeszcze  cole. W raz z moim lunchem zacząłem rozglądać się z miejscem do spożycia jego. Zauważyłem chłopaków z drużyny machających do mnie. Rozglądałem się dalej.  Nagle zauważyłem śliczną brunetkę, siedziała sama. Caroline. Zaczęłam iść w jej stronę .
- Mogę ? –zapytałem wskazując na krzesło naprzeciwko jej.  
- Skoro musisz. – odpowiedziała obojętnie. Usiadłem.
- Jestem Zayn Malik. – powiedziałem uśmiechnęłam się i podałem jej rękę. Ale jej nie uścisnęła tylko posłała spojrzenie „ daj sobie spokój, dupku”
- O co ci chodzi? Założyłeś się z kolegami że mnie ośmieszysz ? Daruj sobie ! – powiedziała.
- O nic mi nie chodzi. Po prostu chciałem poznać najładniejszą dziewczynę w szkole –oznajmiłem spokojnie.
- To chyba pomyliłeś adresy- powiedziała z drwiną w głosie.
- Na pewno nie – powiedziałam uśmiechając się. Po chwili też się uśmiechnęła. Nareszcie !
- Caroline Thorne – powiedziała i tym razem to ona podała rękę.



14:15
Julie

Siedzę na francuskim. Nuda. Casting , konkurs, przesłuchanie zresztą nazywajcie sobie to jak chcecie, skończył się jakieś 45 minut temu. Doping szkoły wyszedł mi świetnie, zresztą tak samo jak doping na temat ratowania zwierząt, a co do układu sądzę ,ze mogło być zawsze lepiej . Pozostałe dziewczyny wypadły naprawdę rewelacyjnie. No , cóż nie mogę mieć zawsze tego co zechcę. A chciałam zostać cheerleaderką. W sumie to trenerka Rose nie podjęła jeszcze decyzji, powiedziała ,ze wybór jest naprawdę trudny i nie może go podjąć na poczekaniu. Muszę dziś poczekać na Zayna bo ma trening do 16. Więc półtora godziny się ponudzę. Muszę w końcu zdać prawko bo inaczej do końca życia będę uzależniona od Zayna. Nie mówię ,że jest zły, powiedziałabym że wręcz przeciwnie. Chociaż wkurza mnie kiedy zachowuje się jakbym miała 5 lat , nawet Ashley mówi że jest zbyt opiekuńczy. Pamiętam kiedy mieliśmy 13 lat i musiał znać każdą sekundę mojego życia. Z moich zamyśleń wyrwał mnie dzwonek oznaczający przerwę , wrzuciłam książki do torby skierowałam się w stronę biblioteki. Postanowiłam wypożyczyć książkę. Wbrew pozorom lubiłam czytać. Ale tylko te dobre książki najlepiej jakieś fantastyczne, gdzie są demony, duchy i takie tam. Kiedy wybrałam „Cienie” w szkolnej bibliotece udałam się w stronę boiska. Podążałam korytarzem w stronę drzwi kiedy zatrzymały mnie jakieś dziewczyny i były jakieś… podekscytowane.
- Tak ? –zapytałam
-  W sobotę robisz imprezę , prawda ? – powiedziały. Co ? Ja robię imprezę , niby kiedy ? Chciałam zaprzeczyć , ale nie dały mi dojść do słowa- i zastanawiałyśmy się czy mogłybyśmy przyjść.
- Kto powiedział ,że robię imprezę  ? –zapytałam zdziwiona.
- Tom, Tomowi powiedziała Amber , Amber  powiedziała Eve , Eve powiedział Adam , a Adamowi twój brat czekaj jak on się nazywa ? – mówiła jak najęta niższa blond dziewczyna.
- Zayn ? –mruknęłam pod nosem raczej sama do siebie.
- Oooo… no właśnie Zayn – powiedziała jakby był jakimś cudem. – to możemy przyjść ?
- A, czemu nie ? – zapytałam.
-Bo pierwszoklasistów nigdy nigdzie nie zapraszają – powiedziała i zwiesiła głowę. Zrobiło mi się ich żal.
- Pewnie ,ze możecie – wyparowałam bez zastanowienia.
- To super, to na razie Julie – powiedziały po czy zaczęły się oddalać. Po chwili usłyszałam , za sobą piski szczęścia. Wariatki. A w ogóle od kiedy znają moje imię i od kiedy robię imprezę, muszę pogadać z Zaynem. To nie tylko jego dom.
Ruszyłam wściekła w stronę boiska. Gdy tylko dotarłam na nie zauważyłam trzech chłopaków podających do siebie podłużną piłkę. Z nerwów zapomniałam jak się nazywa. Nie mieli kasków więc bez problemu spostrzegłam że mulat o starannej fryzurze to mój brat. Gdy ruszyłam w jego stronę spostrzegłam ,że chłopcy z którymi rzuca piłkę to Bryan i Liam. Ale i tak nie zmierzałam mu odpuścić.
- Cześć Julie – powiedział Liam. Chyba on. Spostrzegłam że Liam na szyi plamkę, której nie ma Bryan no i ma kręcone włosy. Uśmiechnęłam się do niego.
- Cześć- odpowiedziałam – Zayn musimy pogadać ! – posłałam mu wielkiego „poker face”.
- Teraz ? –zapytała.
- Tak teraz! – warknęłam. Spojrzał na mnie. Zaczęłam się oddalać od chłopaków po chwili Zayn ruszył za mną. Zatrzymałam się w bezpiecznej odległości aby chłopaki nie musieli słuchać naszej małej wymiany zdań.
- A więc ,co ? – zapytał.
-  Możesz mi coś wyjaśnić ? – zapytałam otworzył usta aby coś powiedzieć ale nie dałam dojść mu do głosu – czy to my przypadkiem w sobotę robimy imprezę ?
-Yyyy… no my. – powiedział trochę zmieszany ale chyba bardziej wesoły. Miałam ochotę go udusić. Naprawdę mało brakowało a bym to zrobiła.
- Nie pamiętasz kretynie jak się to skończyło ostatnio ? –zaczęłam się drzeć na cały głos. Zayn robił wielkie gały i rozglądał się dookoła sprawdzając czy nikt nas nie słyszy. Nie dbałam o to. – Nie będzie żadnej imprezy ! – Chciał się odezwać ale byłam tak wściekła ,że mówiłam jak najęta. – Chcesz powodów ? Proszę bardzo ! Po pierwsze, chcę trochę spokoju ! Po drugie , ostatnio skończyło się policją, wysoką karą , oraz szlabanem na miesiąc ! Po trzecie nie znam tych ludzi, do cholery ! Po czwarte ostatnio nasz dom był zdemolowany nie sądzę by tym razem, było inaczej ! Po piąte Zayn czy ty w ogóle zapytałeś mnie o zdanie ? Nie sądzę, a mieszkam tam tak samo jak ty !- Darłam się na niego. Przerwałam żeby tylko zaczerpnąć tchu. Otwarłam usta , chciałam dać mu nową dawkę słów ale tym razem był szybszy.
- Uspokój się Julie – powiedział jak gdyby nigdy nic opanowany tonem – To tylko impreza ! Pamiętaj ! Zachowujesz się jak dziecko, wszyscy na nas patrzą !
- W dupie to mam – powiedziałam z pogardą, co mnie obchodzą inni – nie zapytałeś mnie o zdanie !
- Jeejku Julie myślałem ,że nie będziesz mieć nic przeciwko ! – stwierdził nadal opanowany. Ta jego spokojność i opanowanie w stosunku do mnie doprowadzała mnie do jeszcze większego szału! Czy on po prostu nie mógł się na mnie powydzierać tak jak to robi na innych.
-Ale mam! Żadnej imprezy nie będzie – warknęłam.
- Będzie! Już się pytałem Joe i powiedział ,że będzie, więc nie rób ze mnie Julie idioty – powiedział stanowczo ale spokojnie.
- Jaki do diabła Joe ? – zapytałam.
- Nowy DJ w klubie ojca – stwierdził.
- Mam to gdzieś , kim on jest. Nie będzie nic organizowane u nas w domu ! – oznajmiłam.
- Przekonamy się  ?! – drażnił się Zayn. Wiedziałam, że nie ustąpi.
- Mam cię w dupie ! – powiedziałam i zaczęłam się oddalać. Po chwili mnie wyprzedził .
- Gdzie idziesz ? –zapytał.
- Do domu ! – warknęłam.
- Nie wygłupiaj się ! Przecież ja mam cię zawieźć do domu – oznajmił.
- To masz problem ! – powiedziałam ,wyminęłam  go i szybkim krokiem ruszyłam przed siebie. Usłyszałam jeszcze jego wołania ale szczerze miałam go w dupie. Ludzie się na nas patrzeli. To też miałam w dupie. Chciałam żeby miał wyrzuty sumienia. Oj tak !

________________
Po dosyyć długiej przerwie w końcu napisałam.
Nie jestm w pełni zadowolona.
Więc proszę o szczere komentarze !
xoxo

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego