• Wpisów: 11
  • Średnio co: 181 dni
  • Ostatni wpis: 5 lat temu, 21:58
  • Licznik odwiedzin: 4 360 / 2177 dni
 
iwantonedirection
 
17:53
Julie

Jakąś godzinę temu przyszedł mi esemes od Bryana z adresem jego domu oraz godziną. Miałam być u niego o 19:00. Gdy tylko przyszłam do domu zjadłam obiad a dokładniej zmówiłam pizze, bo rodziców jak zwykle nie było w domu. Boże , mam dosyć Zayna, zachowuje się jak rozpieszczony bachor ! Zawsze musi  postawić na swoim ! Szłam niezły kawał do domu ! Rozległo się pukanie do drzwi mojego pokoju.
- Czego ? – warknęłam, wiedziałam, że to Zayn. Któż inny jak nie on.
- Julie, musimy pogadać – powiedział poważnym tonem. Jak zwykle ten ton starszego brata. Haha… jest starszy o kilkanaście minut, wielki mi rzeczy ! Urodził się przed 24:00 a ja po i to nas właśnie różni. Może nie było ty tak źle ale on urodził się w sylwestra a ja nowy rok.
- Nie mamy o czum, chyba ,że zacząłeś się liczyć z moim zdaniem – oznajmiłam.
- Nie zachowuj się jak dziecko nie będę z tobą dyskutować przez drzwi ! – powiedział po czym wszedł do mojego pokoju bez pozwolenia !
- Ja jak dziecko się zachowuje ?  Wiesz ,co ? To ty zachowujesz się jak dziecko ! Za moimi plecami ustalasz takie rzeczy ! – wygarnęłam mu z wyrzutem.
- Wiesz, że zrobiłem to dla naszego dobra. – oznajmił.
- Aha, jasne. Dla mojego dobra by było lepiej gdybym mogła się w spokoju pouczyć w weekend . – burknęłam.
- Ochh.. nie bądź taka ! Wszyscy się na tę imprezę cieszą. Nasi wnukowie będą sobie o niej opowiadać ! – rozmarzył się.
- Możesz pomarzyć !
- Wiesz , co ? Liam i Bryan się cieszą jak małe dzieci bo mówią ,ze w sumie od wakacji się nic nie działo. Myślałem ,ze ich lubisz. – oznajmiał. No tak szantaż emocjonalny. To się nazywa kochany  brat.
- Nie zachowuj się jak mama gdy każe zjeść dziecku obiad ! – spojrzał na mnie marszcząc brwi.
- Nie rozumiem.
- Pamiętasz, gdy byliśmy dziećmi i nie chcieliśmy jeść , to niańki nas karmiły i mówiły, zjedz za zdrówko mamusi, zjedz za zdrówko tatusia, a potem aż dojeżdżało do takich członków rodziny o których nie mieliśmy pojęcia, ale jadłam bo nie chciałam ,żeby ktoś był chory – wytłumaczyłam mu ale ten dalej miał zmarszczone brwi.
- Możesz mi wyjaśnić co ma wspólnego impreza ze sposobem karmienia nianiek ? - zapytał.
- To ,że wspominając o Liamie i Bryanie stawiasz mnie w podobnej sytuacji - oznajmiłam
Spojrzałam na zegarek. Wskazywał 18:02. – A teraz pozwól ,że zakończę te chorą dyskusję bo jestem umówiona.
- A mogę wiedzieć z kim – posłał mi łobuzerski uśmiech.
- To nie jest chyba żadna tajemnica. Będę się z Bryanem  uczyć. – oznajmiałam.
- Ta jasne uczyć. Przemyślisz to jeszcze ? – zapytał robiąc minkę jak kot ze Shrek’a. Wyszła mu idealnie.
- Ale co ? –zapytałam zdezorientowana.
- Imprezę – odpowiedział z błagalną nutką.
Tylko westchnęłam.


18: 56
Liam

- Mówię ci takiej drugiej idiotki nie ma. – Narzekała po raz setny Sage. Udawałam ,że jej słucham. Po drugim razie kiedy to  powtórzyła to zaczęłam ją ignorować. Wystarczyło ,że od czasu do czasu powiedziałem , aha. – Czy ty mnie w ogóle słuchasz ?
- Oczywiście, szczerze to myślę, że przesadzasz. Na pewno nie jest taka zła- odparłem w końcu.
- Że , co proszę – oburzyła się. No to mam przechlapane – Chcesz powiedzieć ,że celowe złamanie nosa nie jest złe ? Super może teraz ja powinnam zacząć chodzić po szkole i uderzać w twarz kogo po padnie, bo przecież to nie jest złe !
- Sage nie chce się z tobą kłócić ale uważam ,że nie zrobiła tego celowo. – oznajmiłem spokojnym tonem. Żyłki zaczęły jej pulsować , a na twarzy pomału malowała się furia.
Lepiej teraz uciekać bo potem może być za późno. I co ja się głupi odzywałem ? Przecież każdy wie, że nie można mieć innego zdania niż Sage. Rozległ się dzwonek do drzwi. Uratowany. Poderwałem się z kanapy jak oparzony i ruszyłem w stronę drzwi.
- Ja otworzę – zawołałem informując mamę i  Bryana.
Kiedy otworzyłem drzwi stanąłem jak wryty. Przede mną stała Julie Malik. Wyglądała prześlicznie. Blond włosy delikatnie opadały jej na ramiona…
- Cześć , wpuścisz mnie czy będziemy tak stali ? – wyrwała mnie z zamyśleń i posłała przesłodki uśmiech. Odwzajemniłem go i wpuściłem ją do środka. Rozległy się odgłosy tupania. I po chwili Bryan stał już obok mnie. Uśmiechnął się do dziewczyny.
- Cześć, fajnie, że jesteś – powiedział i delikatnie ją przytulił. Kiedy to robił poczułem ukłucie w sercu jakby ktoś wpił mi tam właśnie szpilkę.
- Och… ty pewnie jesteś Julie, nie prawdaż , rzeczywiście jesteś śliczna , Bryan tyle o tobie opowiadał – powiedziała rozradowana mama która właśnie wybiegła do salonu i zaczęła obsikiwać Julie.
- Mamo ! –zaprotestował Bryan zaczerwieniony na twarzy.
- No co prawdę mówię, opowiadałeś bardzo dużo jak na kogoś kto zna drugą osobę zaledwie dwa dni – oznajmiła mama , a Bryan zrobił zażenowaną minę.
- Miło panią poznać – rzekła do mamy nieśmiało Julie .
- Och, mów do mnie , Miranda,  drogie dziecko. Bryan zaproś gościa do salonu, chyba nie muszę cie uczyć dobrych manier.
-Prawdę mówiąc mieliśmy się zamiar trochę pouczyć .- oznajmił mój brat, ale mama spojrzała na niego stanowczo więc zaprosił ją gestem do salonu.


19:02
Bryan

Mama poszła do kuchni zrobić coś do zjedzenia. Kiedy weszliśmy razem z Julie do salonu Sage zerwała się z kanapy , jak oparzona.
- Co ta zdzira tutaj robi ? –zapytała wyciągając rękę w oskarżycielski sposób w stronę Julie.
- Hamuj się barbie ! – syknąłem w stronę dziewczyny Liama.  Nigdy za nią szczególnie nie przepadałem.
- Julie jest gościem, Brana. Uspokój się Sage. – chciał załagodzić sprawę Liam ale niezbyt mu się to udało.
- Nie mów mi co mam robić ! Nie uspokoję się ! Ta krowa celowo złamała mi nos ! Spójrz jak ja teraz wyglądam ! – Wrzeszczała.
- Przepraszam. Robie to po raz kolejny i wiesz, co ? Szczerze ostatni. Mam tego dosyć, dobrze wiesz ,że nie zrobiłam tego celowo ! – zwróciła się do Sage, Julie.
- Akurat ! – wrzasnęła, rozejrzała się dookoła- wychodzę ! Nie będę z nią przebywała w jednym pomieszczeniu ani minuty dłużej ! – dodała po czym prędzej wyszła z pokoju z podniesioną głową. Liam poszedł ją odprowadzić do drzwi z bezradną miną.
Idiotka !


19: 36
Julie

Wchodzę z Bryanem po schodach do jego pokoju. W końcu jego matka dała mi spokój. Jest miłą kobietą, nie powiem i bardzo gościną ale mieliśmy się uczyć i kiedy Bryan powtarzał jej to po raz setny powiedziała ,że możemy iść na górę i żeby mnie nie zanudził. Kiedy pchnął drzwi swojego pokoju wybiegło coś z niego i zaczęło mnie obwąchiwać. Śliczny labrador. Uśmiechnęłam się i pogłaskam psa po głowie.  
- Jak się wabi ? –zapytałam chłopaka.
- Max – odparł również głaskając psa. Uklękłam i wystawiłam rękę a pies wyciągnął swoja i położył na mojej. Uśmiechnęłam się.
- Cześć Max – powiedziałam , a pies mnie polizał po policzku. Bryan wybuchł śmiechem.
- Polubił cię, a on zna się na ludziach. –Oznajmił chłopak.
- Myślę ,ze psy lubią każdego. –odparłam.
- Tak myślisz ? Kiedy tylko przychodzi Sage ucieka do mojego pokoju i za nic z niego nie wyjdzie. – oświadczył rozbawiony. Zaprosił mnie gestem ręki do pokoju, weszłam i rozejrzałam się dookoła.
Ściany miały kolor zgniłej zieleni i zdobiły ją liczne plakaty drużyn , na podłodze leżał wielki mięciutki dywan , łóżko z czarną ramą stało nieopodal okna a naprzeciwko czarne biuro. Pokój wydawał się trochę mroczny. Pewnie przez te ciemne kolory.
- Nie myślałeś ,żeby tu pomalować ? –zapytałam kiedy klapnęłam na czarnej skórzanej sofie.
- No wiesz co przyszłaś i wybrzydzasz ! – odparł z udawana złością, ale po chwili się uśmiechnął – szczerze to w domu spędzam mało czasu, szkoła, treningi, imprezy, randki , sama rozumiesz – powiedział.
- Masz dziewczynę ? – wyparowałam nagle. Zaczerwieniłam się. Ależ jestem głupia ! Paplam co mi ślina na język przyniesie.
- Nie mam, z tymi randkami to żartowałem też nie mam czasu – odpowiedział lekko rozbawiony – robicie w piątek imprezę, prawda ?
- Sama nie wiem. Zaynowi zależy ale ja nie jestem przekonana. Nikogo tu nie znam wątpię czy impreza to dobry pomysł. Niby rodziców nie ma ale ostatnio skończyło się to policją, więc sam rozumiesz.
- Znasz mnie i Liama i pewnie parę dziewczyn w szkole. –powiedział. – Mówisz policja, więc co takiego zrobiliście.
- Było zbyt głośno, więc sąsiedzi ich wezwali, po za tym było trochę alkoholu , ale to i tak najmniej ważne, dostaliśmy wysoką karę i rodzice się dowiedzieli wiec nie było za wesoło a do tego dom był nieźle zdemolowany. – odparłam na co uniósł brwi.
- Z tego co słyszę umiecie się bawić. Nie martw się tu tak nie będzie. Tu mieszkają ludzie nie małpy. Nie daj się prosić, dawno się tu nic nie działo – spojrzał na mnie błagalnym wzrokiem. Spojrzałam w jego czekoladowe oczy w których mogłabym utonąć. Nasze twarze zaczęły się zbliżać. Ocknęłam się i odskoczyłam od niego jak Oparzna.
- Przemyślę to jeszcze – oznajmiłam szybko wypowiadając słowa – mieliśmy się uczyć , prawda ?
- Jasne , wyciągaj książki – odparł nieco załamanym tonem.  Co z tego ,że był przystojny, inteligentny, i czarujący po za tym chyba coś do niego czułam, ale znałam go zaledwie dwa dni !  Jesteś idiotką pomyślałam a jeśli się taka okazja już nigdy nie zdarzy ? Potrząsnęłam głową by wyrzucić wszystkie myśli po czym otworzyłam książkę do fizyki.


________________________________
Po dosyć długiej przerwiew końcu napisałam.
Wiecie wakacje ^^ Trzeba wykorzysać póki są.
Polecam mojego nowego bloga nie związanego z One Direction ale myślę ,że też fajnego :D
pozorytezmyla.pinger.pl/
Zapraszam też na moja stronkę na fb. ( tym razem z naszymi chłopakami )
www.facebook.com/StwierzdzamZgonBoOneDirection
I oczywiście zapraszam do komentowania :*
xoxo

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego