• Wpisów: 11
  • Średnio co: 173 dni
  • Ostatni wpis: 5 lat temu, 21:58
  • Licznik odwiedzin: 4 211 / 2088 dni
 
iwantonedirection
 
21:03
Julie

Rozejrzałam się dookoła. Ludzie ruszali się w rytm muzyki wygrywanej przez DJ-a, popijali piwo lub drinki przygotowywane przez Vanesse, dziewczynę z ostatniej klasy której ojciec ma sieć ekskluzywnych barów. Przed przyjazdem rodziców będziemy musieli uzupełnić barek.
- Julie, tutaj! - usłyszałam męski głos gdzieś za mną. Obróciłam się i zaczęłam rozglądać.Dopiero po chwili spostrzegłam Liama machającego do mnie z drugiego końca salonu. Ruszyłam w jego stronę.
- Cześć, świetna impreza - powiedział uśmiechając się gdy tylko podeszłam. Odwzajemniłam uśmiech.
- Tak naprawdę to impreza Zayna -oznajmiłam.
- Chciałabym ci przedstawić mojego najlepszego kumpla Nialla- wskazał na blondyna o niebieskich oczach który się do mnie uśmiechał z pełną buzią chipsów - a to jego dziewczyna Natalie - wskazał na śliczną blondynkę która miała minę jakby przejechał ją tramwaj i mierzyła mnie wzrokiem.- a to nasza wszystkim znana Julie - zwrócił się do dwójki.
- Miło was poznać - oświadczyłam uśmiechając się promienie.  
- Bez wzajemności. -odparła cierpko blondynka.
- Natalie ! -warknął do niej Liam.
- No,co ?! Ta blond zdzira złamała Sage nos! To twoja dziewczyna więc powinieneś być po jej stronie a nie jakieś nowej.- nakrzyczała na Liama.
- Nie jestem po niczyjej stronie, Natalie. Po prostu wiem, że Julie nie zrobiła tego celowo a Sage jest uprzedzona, i tyle ! - odpowiedział spokojnym tonem Liam.
- Akurat!- burknęła. Zaczęłam sie rozglądać za jakąś deską ratunku. Nic żadnej znajomej twarzy.
- Okey, muszę do kibelka zostawiam was samych. - oznajmiłam. - Miło cię było poznać - zwróciłam się do blondyna posyłając mu uśmiech. Ruszyłam przez siebie jak najszybciej.

Michelle
21:45

- Spoko, one tak już mają - oświadczyłam.
- Mam tego dosyć, jak tak dalej będzie to chyba zrezygnuje z drużyny- oznajmiła Julie łamiącym się głosem.
- Nie możesz- natychmiast zaprotestowałam. Julie już otworzyła usta aby dalej nawijać, ale przerwał jej głos DJ-a.
- A teraz zrobimy sobie karaoke- powiedział.- Zapraszam dwóch śmiałków na środek.- odczekał chwile ale nikt się nie ruszył.- No dobrze, zapraszam tamtego chłopaka w zielonej koszulce- wskazał na jednego z chłopaków o kręconych włosach. Ten się uśmiechnął i po chwili był już na środku.- I tą śliczną dziewczynę w szarym sweterku i kolorowej spódniczce !- wskazał w moją stronę, serce zaczęło mi mocniej walić, a nogi uginać się pod mną. - No dalej nie wstydź się! - posłał mi zachęcający uśmiech, a ja się zarumieniłam.
- No dalej, idź! - Julie delikatnie mnie pchnęła, nogi dalej mi się trzęsły jak galareta. Nie mogłam się ruszyć z miejsca, nogi nie chciały się ruszyć, serce chciało śpiewać, a mój głupiutki mózg bał się panicznie sceny. Rewelacja! No dalej Michelle nie bądź tchórzem dasz radę, pomyślałam sobie. Zaczęłam, powoli podążać w stronę chłopaka o kręconych włosach, uśmiechał się zachęcająco.  
-Waszą piosenką będzie "This is love" - oświadczył DJ z wielkim bananem na twarzy. Zaczęły lecieć pierwsze nuty piosenki i po chwili usłyszałam najcudowniejszy głos na świecie. Całkowicie się w nim zatopiłam. Był najwspanialszą melodią jaką można sobie wyobrazić, nic nie było mu w stanie dorównać. Kiedy nagle ucichł zorientowałam się, ze teraz moja kolej. Szybko wybełkotałam swoją kwestie, jeśli tak to mogę nazwać. I dalej wpatrywałam się w chłopaka oczarowana. Kiedy skończyliśmy rozbrzmiewały się brawa, ale ja nie zwracałam na to uwagi , wpatrywałam się w chłopaka, uśmiechnął się do mnie czarująco i delikatnie chwycił mnie za rękę po czym pociągnął na zewnątrz.
- Masz świetny głos, Michelle - oznajmił Harry, mój Harry. No tak jakby mój. Kochałam się w nim od przedszkola,ale on nigdy nie zwracał na mnie większej uwagi.Zawsze miał tuziny dziewczyn. Ślicznych dziewczyn. A teraz wypowiedział moje imię ! Myślałam, że zemdleje ze szczęścia.
-I kto to mówi. - wybełkotałam zawstydzona, tym komplementem.
- Mówię prawdę jesteś naprawdę niesamowita.

Julie
22:00

Z kieliszkiem w ręku chodziłam po domu i rozglądałam się jak ludzie się bawią. Imprezę będzie można zaliczyć do udanych. Szukałam Michelle ale nigdzie jej nie było kiedy tylko skończyła śpiewać zniknęła gdzieś z tym chłopakiem z którym śpiewała. Trzeba przyznać ,że oboje mieli niesamowite głosy.
- Sorry macie gdzieś może marchewki, co? -zapytał mnie jakiś uśmiechnięty chłopak w bluzce w paski i szelkach. Trzeba przyznać, że miał niezłą stylówę.
- A patrzałeś w lodówce ? -zapytałam odwzajemniając uśmiech. Wydawał się naprawdę miły.
- W lodówce raczej już nic nie macie- oświadczył.
- Nic ?
- Nic.- potwierdził.- To jak będzie z tymi marchewkami, złotko? -zapytał.- tak w ogóle jestem Louis.- oświadczył wyciągając rękę na powitanie uścisnęłam ja.
-Julie.- przedstawiła się. Znałam go może od zaledwie minuty a już go polubiłam.- Co do tych marchewek to pójdę zamówić.
- O super, dzięki to zaczekam.- oświadczył uśmiechając się, odwróciłam się i ruszyłam w stronę mojego pokoju, po telefon.Kiedy w końcu przepchałam się przez gości i dotarłam do drzwi mojego pokoju delikatnie nacisnęłam klamkę i weszłam do środka. Doznałam szoku. Chyba tak to mogę ująć. W moim pokoju na łóżku leżała Sage z jakimś chłopakiem. Oczy wychodziły mi z orbit. Po pierwsze Sage nie była zaproszona na imprezę. Po drugie co ona robi w moim pokoju z tym chłopakiem. A po trzecie do cholery ona ma chłopaka.
- Co ty  tutaj do cholery robisz? - warknęłam do niej nadal zaszokowana. Uśmiechnęła się drwiąco i pocałowała chłopaka.
- Co tu robisz ?! - krzyknęłam.
- A jak sądzisz pusta idiotko? Wiedziałam że masz małe IQ i że jesteś ślepa też, ale chyba nie do tego stopnia. - rzuciła cierpko w moja stronę. Podniosła się z łóżka i chwyciła w ręce coś co leżało na komodzie. Podeszła do mnie i pomachała mi mi tym przed nosem. Mój pamiętnik! Ona trzymała mój pamiętnik! Wszystkie moje tajemnice, zwierzenia, przemyślenia były w niej zasięgu. Chciałam jej go wyrwać ale schowała go za siebie.
- Czego ty chcesz ?! - krzyknęłam z tej złości byłam bliska płaczu. Uśmiechnęła się bezczelnie.
- A jak myślisz suko? Zniszczę cie zanim zdążysz się obejrzeć.- warknęła mi w twarz. Nie wytrzymałam łzy wściekłości poleciały po moich policzkach strumieniem.
- nie zasługujesz na Liama! - warknęłam.
- Wiem, napisałaś to w swoim pamiętniczku i jaka jestem wredna. Ale to nic, znam każdy szczegół twojego życia i jak się z tym czujesz? Zniszczę cię !- uśmiechnęła się jakby wygrała na loterii.Nie wytrzymałam wybiegłam z pokoju wyrywając jej pamiętnik. Przepchałam się przez gości biegnąc w stronę drzwi, łzy nadal spływały mi po policzkach. Wybiegłam z domu i na kogoś wpadłam. Zanim zdążyłam upaść złapał mnie w swoje mocne ramiona. Spojrzałam w jego oczy. Były czekoladowe. Bryan. Spojrzał na mnie z troską po czym otarł mi łzy.
- Julie, co się stało ? -zapytał mnie. Pokręciłam przecząco głową. Wziął moją twarz w dłonie i spojrzał mi prosto w oczy.
- Mnie, możesz powiedzieć.- Oświadczył opiekuńczym tonem. Znów pokręciłam przecząco głową.
- Chcesz się przejść?- zapytał. Tym razem pokiwałam głową. Ruszyliśmy rozkoszując się ciszą. Dlaczego aż tak zareagowałam? Przecież to tylko Sage. Ale ona znała wszystkie moje tajemnice! Wie dlaczego się tu przeprowadziliśmy, zna już wszystkich moich byłych chłopaków i do kogo co czuję. Kiedy o tym pomyślałam zarumieniłam się dobrze, że było ciemno i Bryan nie mógł niczego zobaczyć. Szliśmy tak jeszcze klika minut aż zawędrowaliśmy za plażę. Usiedliśmy na pisku i zaczęliśmy wpatrywać się w niebo. Noc była bezchmurna więc idealnie było widać piękne jasne gwiazdy ogromne księżyc który był w pełni i świecił jakby jaśniej niż zazwyczaj. Przeszedł mnie dreszcz zimna.
- Zmarzłaś- stwierdził Bryan z troską w głosie. Zdjął swoją kurtkę po czym przybliżył się, aby zarzucić mi ją delikatnie na ramiona. Spojrzałam na niego, nasze twarze znajdowały się tak blisko siebie. Jego oczy napotkały moje. Były takie piękne. Nasze twarze zaczęły się zbliżać. Po paru sekundach które jakby mi się zdawało trwały wieczność, złożył soczysty ale delikatny pocałunek na moich wargach. W tym momencie, nic nie widziałam, ani gwiazd, ani przepięknego księżyca. Jedyne co było dla mnie ważne do Bryan.

______________________
Wiem, wiem dosyć długo mnie tu nie było. Już wyjaśniam. Nauka. Pochłania dużo czasu, nie mam na nic czasu a co dopiero na pisanie. Postaram się dodawać każdy rozdział jak najprędzej.
Chciałam też podziękować wszystkim osobą które komentują moje opowiadanie. Wasze słowa bardzo dużo dla mnie znaczą. DZIĘKUJE, KOCHAM WAS Z CAŁEGO SERDUSZKA :*

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego